Jadę i jem

Jadę i jem Były czasy, zanim jeszcze przenieśliśmy swoje życie do wirtualnego świata internetu, że istniało coś takiego jak sielska wieś. Były

Miejsce, w którym nie istniało pojęcie zwane nudą.

PODKARPACKIE, 2026.06.07 (niedziela), Strzyżów Rynek, 2. edycja Strzyżowskiego Festiwalu Kuchni Staropolskiej im. Stanis...
06/06/2026

PODKARPACKIE, 2026.06.07 (niedziela), Strzyżów Rynek, 2. edycja Strzyżowskiego Festiwalu Kuchni Staropolskiej im. Stanisława Czernieckiego

PODKARPACKIE, 2026.06.06 (sobota):- Dukla Rynek, Dukielski Ryneczek Galicyjski- Frysztak, Frysztacki Ryneczek Smaków- St...
05/06/2026

PODKARPACKIE, 2026.06.06 (sobota):
- Dukla Rynek, Dukielski Ryneczek Galicyjski
- Frysztak, Frysztacki Ryneczek Smaków
- Starzawa Gospodarstwo Rybackie, Jarmark Rybacki
- Strzyżów Restauracja PINTA, Ślimak Fest

PODKARPACKIE, 2026.05.24 (niedziela), Górno gm. Sokołów Małopolski, XVIII Targi Żywności Tradycyjnej „Festiwal Podkarpac...
24/05/2026

PODKARPACKIE, 2026.05.24 (niedziela), Górno gm. Sokołów Małopolski, XVIII Targi Żywności Tradycyjnej „Festiwal Podkarpackich Smaków”

PODKARPACKIE, 2026.05.24 (niedziela), - Bieliny zespół dworsko-parkowy, Podkarpacki Dzień Kultury Dworskiej- Błażowa, XX...
24/05/2026

PODKARPACKIE, 2026.05.24 (niedziela),
- Bieliny zespół dworsko-parkowy, Podkarpacki Dzień Kultury Dworskiej
- Błażowa, ### edycja konkursu „Starych Potraw Smak i Urok”

Kozy - mleko, sery i codzienne życie w GalicjiZwierzęta te były nieodłącznym elementem małych gospodarstw na terenie daw...
23/05/2026

Kozy - mleko, sery i codzienne życie w Galicji

Zwierzęta te były nieodłącznym elementem małych gospodarstw na terenie dawnej Galicji. Dostarczały niezwykle wartościowy produkt – mleko, z którego wytwarzano m.in. sery. Na terenach Karpat w latach 30. XX wieku popularna była koza karpacka, jest to rasa rodzima, odporna i niewybredna, doskonale przystosowana do trudnych warunków górskich.
Koza w dawnej Galicji była często postrzegana jako symbol biedy, ponieważ jej hodowla była typowa głównie dla najuboższych gospodarstw chłopskich. W przeciwieństwie do krowy, która wymagała większych nakładów finansowych, lepszych pastwisk i zaplecza gospodarczego, koza była zwierzęciem tanim w utrzymaniu, niewymagającym i zdolnym do przetrwania nawet w trudnych warunkach. Mogła żywić się roślinnością ubogą, porastającą miedze, nieużytki czy skraje lasów, dzięki czemu była dostępna niemal dla każdego, kto nie mógł sobie pozwolić na droższy inwentarz. W kulturze ludowej utrwaliło się przekonanie, że „koza to krowa biednych”, co dodatkowo wzmacniało jej negatywne skojarzenia społeczne. Choć dawała mleko i była niezwykle praktyczna, nie niosła ze sobą prestiżu, jaki wiązał się z posiadaniem większego bydła.
Ser kozie do konsumpcji i do wymiany
Wykorzystywanie mleka koziego do produkcji serowarskiej na terenie dzisiejszego Podkarpacia 100-150 lat temu było zjawiskiem bardziej powszechnym, niż mogłoby się wydawać z dzisiejszej perspektywy. Choć w świadomości współczesnych konsumentów dominują sery z mleka krowiego, a w regionach górskich także owczego, to jeszcze w XIX i na początku XX wieku kozy odgrywały ważną rolę w gospodarstwach chłopskich. Ich mleko było łatwo dostępne i stanowiło cenne uzupełnienie codziennej diety, zwłaszcza w okresach niedoborów. Jego przetwarzanie na sery było naturalnym sposobem przedłużenia trwałości oraz zwiększenia wartości odżywczej produktu. A proces wytwarzania serów kozich był stosunkowo prosty i opierał się na tradycyjnych metodach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Świeże mleko poddawano zsiadaniu, często przy użyciu naturalnych kultur bakterii obecnych w środowisku, a następnie podgrzewano i ścinano przy użyciu podpuszczki. Powstały skrzep oddzielano od serwatki i formowano w niewielkie sery, które mogły być spożywane na świeżo lub poddawane dalszemu dojrzewaniu. W zależności od praktyk lokalnych sery te solono, suszono lub wędzono, co nadawało im charakterystyczny smak i wydłużało trwałość. Były one spożywane zarówno samodzielnie, jak i jako dodatek do chleba, ziemniaków czy potraw mącznych. W niektórych wsiach stanowiły także produkt wymienny, sprzedawany na lokalnych targach lub używany w handlu wymiennym.
Mleko kozie to żywność funkcjonalna
Znaczenie mleka koziego w dawnej gospodarce wynikało także z jego właściwości odżywczych. Było ono łatwiej przyswajalne niż mleko krowie, co sprawiało, że chętnie podawano je dzieciom, osobom starszym oraz chorym. Produkty serowarskie z mleka koziego stanowiły więc nie tylko element codziennej diety, ale również swoistą formę „żywności funkcjonalnej”, zanim jeszcze pojawiło się to pojęcie.

Obecnie obserwujemy zainteresowanie mlekiem kozim i produktami z niego wytwarzanymi. Jest to związane zarówno z modą na żywność naturalną i rzemieślniczą, jak i z rosnącą świadomością konsumentów dotyczącą jakości i pochodzenia żywności. O historii i walorach wyrobów z mleka koziego w cotygodniowej audycji „Kulinarne pogaduchy” w Polskim Radio Rzeszów rozmawiają jej autorzy: Krzysztof Zieliński, znawca historii nie tylko regionalnych kulinariów i redaktor Ewa Niedziałek-Szeliga.

Kulinarne pogaduchy • Koza przez lata była ważnym elementem małych gospodarstw w dawnej Galicji i na terenach dzisiejszego Podkarpacia. Dostarczała mleka, z którego wytwarzano sery, a dzięki niewielkim wymaganiom była dostępna nawet dla najuboższych rodzin. Dziś tradycje związane...

Dary sadu w jadłospisie galicyjskiej gospodyniOwoce na terenie zaboru austriackiego w XIX i na początku XX wieku stanowi...
16/05/2026

Dary sadu w jadłospisie galicyjskiej gospodyni

Owoce na terenie zaboru austriackiego w XIX i na początku XX wieku stanowiły istotny element codziennego wyżywienia. Na obszarze dzisiejszego województwa podkarpackiego, obejmującego dawne tereny Galicji, owoce były nie tylko dodatkiem do potraw, ale często pełniły funkcję ważnego składnika diety, szczególnie w okresach letnich i jesiennych. Ich znaczenie wynikało zarówno z dostępności, jak i możliwości przetwarzania oraz przechowywania na zimę.
W gospodarstwach chłopskich dominowały owoce łatwe w uprawie i dobrze przystosowane do lokalnych warunków klimatycznych. Najczęściej spotykano jabłonie, śliwy, grusze oraz wiśnie, a także krzewy porzeczek, agrestu i malin. W wielu wsiach drzewa owocowe rosły przy domach, na miedzach lub w przydomowych sadach, które choć niewielkie, stanowiły ważne źródło pożywienia. Owoce dzikie, takie jak jeżyny, poziomki czy borówki, zbierano w lasach i na łąkach, co było szczególnie istotne dla uboższych rodzin.
W kuchni codziennej owoce wykorzystywano na wiele sposobów. Spożywano je na surowo, szczególnie w sezonie, ale znacznie częściej przetwarzano, aby przedłużyć ich trwałość. Jedną z najpopularniejszych form były powidła, zwłaszcza śliwkowe, przygotowywane poprzez długotrwałe smażenie owoców bez dodatku cukru lub z jego niewielką ilością. Powidła stanowiły ważny dodatek do chleba, kasz czy klusek i były jednym z podstawowych przetworów przechowywanych na zimę.
Innym sposobem wykorzystania owoców było suszenie. Jabłka, gruszki i śliwki krojono na kawałki i suszono na słońcu lub w piecach chlebowych. Suszone owoce wykorzystywano później do przygotowywania kompotów, które były popularnym napojem, zwłaszcza w okresie zimowym oraz podczas świąt. Owoce stanowiły również ważny składnik wielu potraw mącznych. Dodawano je do pierogów, knedli czy placków, tworząc dania słodkie, ale jednocześnie sycące. W regionie znane były pierogi z jagodami, śliwkami czy jabłkami, a także knedle ze śliwkami węgierkami, które do dziś są charakterystyczne dla kuchni południowo-wschodniej Polski.
W wielu domach przygotowywano także zupy owocowe, które podawano z kluskami lub ziemniakami. Jadano także pamuły czyli tradycyjne zupy owocowe charakterystyczne dla dawnej kuchni wiejskiej, szczególnie na terenach Podkarpacia i Małopolski.
O tych ciekawych historiach związanych z podkarpackim „owocowym” menu w cotygodniowej audycji „Kulinarne pogaduchy” w Polskim Radio Rzeszów rozmawiają jej autorzy: Krzysztof Zieliński, znawca historii nie tylko regionalnych kulinariów i redaktor Ewa Niedziałek-Szeliga.

Przepis na pamułę glinicką z Glinika Zaborowskiego (gmina Strzyżów)
Składniki: suszone owoce śliwki, jabłka i gruszki, śmietana, mąka, cukier do smaku.
Wykonanie: Owoce namoczyć wieczorem, aby zmiękły. Następnego dnia ugotować, rozetrzeć, a następnie przetrzeć przez durszlak i dodać do smaku cukier. Na koniec, w celu zagęszczenia zupy, podbić mąką i słodką śmietaną.

Przepis na współczesną, zmodyfikowaną i ubogaconą „pamułę ze Strzyżowa”:
Składniki: 45 dag śliwek (bez pestek), 2 łyżki owoców aronii, 3 łyżki syropu z agawy, 0,5 łyżeczki cynamonu, 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej, 0,5 litra wody, szczypta soli.
Wykonanie: Wodę gotujemy, dodajemy śliwki i aronię i pod przykryciem doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy cynamon, szczyptę soli i gotujemy na wolnym ogniu, aż owoce się rozgotują. Mąkę ziemniaczaną mieszamy z 3 łyżkami zimnej wody i wlewamy do gotujących się owoców. Energicznie mieszając, jeszcze raz gotujemy zupę. Zdejmujemy z ognia i słodzimy syropem z agawy. Zupę miksujemy na gładki krem. Podajemy ją przestudzoną do temperatury pokojowej z łyżką śmietany, opcjonalnie z ciasteczkami migdałowymi.

Kulinarne pogaduchy • Owoce w XIX i na początku XX wieku na terenie Galicji stanowiły ważny element codziennej diety. W dawnych gospodarstwach Podkarpacia odgrywały rolę nie tylko dodatku do potraw, ale także podstawowego składnika żywienia i sposobu na przetrwanie zimy.

Podkarpackie dobrym – mięsnym – smakiem stoiW poszukiwaniu różnych tematów kulinarnych związanych z naszą regionalną tra...
10/05/2026

Podkarpackie dobrym – mięsnym – smakiem stoi

W poszukiwaniu różnych tematów kulinarnych związanych z naszą regionalną tradycją nie może zabraknąć wyrobów masarskich: wędliniarskich i garmażeryjnych. Dzisiaj więc rozmawiamy o historii i smakach takich wyrobów jak kiełbasianka, zając, kiełbasa smalcówka czy studzienina.

Królową podkarpackich słoików jest niewątpliwie kiełbasianka. Nazywano ją domową kiełbasą w słoiku, mielonką na kanapkę, a nawet smarowidłem na chleb. Wyroby mięsne w wecku były produktami wytwarzanymi na terenie gospodarstw wiejskich od czasów wejścia w użycie tych popularnych słoików już w latach 50. XX wieku. Kiełbasianka jest wytwarzana z wieprzowego mięsa mielonego z dodatkiem mielonej słoniny. Masa przyprawiana jest czosnkiem, pieprzem i solą. Całość pieczono przez ponad godzinę w nagrzanym piecu chlebowym, a po wyciągnięciu z pieca następowało wolne studzenie. Łatwo się rozsmarowuje na pajdzie chleba, a z dodatkiem kiszonego ogórka jest po prostu bezkonkurencyjna.
W okolicach Rzeszowa, Markowej, Łańcuta nazywa się ten wyrób zającem, a na południa województwa – w rejonie Dukli i Krosna - ten sam produkt występuje pod nazwą klops. Generalnie jest to pieczona potrawa z mielonego mięsa, najczęściej wieprzowego lub mieszanego, formowana ręcznie w podłużny kształt. Do masy mięsnej dodaje się zwykle bułkę, jajka, przyprawy. Klops piecze się w piekarniku i podaje na ciepło lub zimno, krojony w plastry, często z sosem lub jako wędlina obiadowa.
Gospodynie wiejskie, aby przedłużyć okres przechowywania mięsa zaczęły przygotowywać kiełbasę smalcówkę z mięsa wieprzowego i zalewać ją roztopionym tłuszczem w naczyniach kamionkowych, a z czasem też w słoikach. Kiełbasę robiło się w ten sposób, że do przemielonego mięsa dodawano posiekany czosnek, sól, pieprz i niewielką ilość wody. Powstałą masą nadziewano jelita i wieszano na drążku w wędzarni. Proces wędzenia trwał około 4 godziny. Jeszcze ciepłą kiełbasę wkładano do słoików, albo w krążki do kamionkowych garnków o pojemności 3 litrów i zalewano roztopionym smalcem. Tak przygotowane słoiki z kiełbasą musiały być zapieczone w piecu chlebowym.
I na koniec studzienina, nie tylko wiejski przysmak wyrabiany „na niedzielę”. Robiono ją z mięsa z wieprzowej nogi, gotowano w garnku razem z kawałkiem golonki na bardzo wolnym ogniu ok. 4 godziny. Gdy „mięso odłaziło od kości”, ściągano garnek z pieca, studzono, wyjmowano ugotowaną nogę oraz mięso z „rosołu” i mielono. Masę doprawiano do smaku dodając sól, pieprz i czosnek. Niektóre gospodynie dodawały minimalną ilość czosnku, ale większość gospodyń stosowała dużą ilość tej przyprawy.
O tych ciekawych historiach związanych z podkarpackimi wyrobami mięsnymi w cotygodniowej audycji „Kulinarne pogaduchy” w Polskim Radio Rzeszów rozmawiają jej autorzy: Krzysztof Zieliński, znawca historii nie tylko regionalnych kulinariów i redaktor Ewa Niedziałek-Szeliga.

Przepis na kiełbasiankę w weku pochodzi z książki „Kuchnia Doliny Strugu”:
Składniki:
5 kg łopatki, 2 kg boczku, 2 kg mięsa od żeberek i szynki, 1 kg słoniny, 5-7 dag pieprzu, 10 dag soli, 6 ząbków czosnku, 1 litr wody.
Wykonanie: Zmielić łopatkę przez maszynkę o grubych oczkach, pozostałe rodzaje mięs na drobnych oczkach. Do zmielonego mięsa dodać drobno zmiażdżony czosnek, pieprz, sól i wodę. Mieszać bardzo dokładnie do powstania jednolitej masy. Do weków (wyparzonych i suchych) wkładać wyrobione mięso na wysokość 10 cm (można dodać 50 ml wody, aby było więcej galaretki). Brzegi weka muszą być suche przed założeniem gumek. Piec w dobrze nagrzanym piecu chlebowym ok. 2 godzin. Można zapiekać w piekarniku elektrycznym w temp. 180–200°C ok. 2 godzin. Przechowywać w chłodnym i ciemnym miejscu 1 rok.

Kulinarne pogaduchy • Kiełbasianka, zając, kiełbasa smalcówka i studzienina to jedne z najbardziej charakterystycznych wyrobów kuchni podkarpackiej. Tradycyjne receptury przekazywane od pokoleń pokazują, jak dawniej przechowywano i przygotowywano mięso w gospodarstwach wiejskich.

Flisacy z Ulanowa i ich kuchniaPolscy flisacy swoją stolicę mają w podkarpackim Ulanowie. To miasteczko w powiecie niżań...
26/04/2026

Flisacy z Ulanowa i ich kuchnia

Polscy flisacy swoją stolicę mają w podkarpackim Ulanowie. To miasteczko w powiecie niżańskim na zawsze będzie związane z tą sięgającą średniowiecza tradycją i profesją. Nie bez znaczenia jest samo położenie Ulanowa, przy ujściu Tanwi do Sanu, w miejscu idealnym, aby spławiać drewno i inne towary aż do Warszawy albo dalej, do Gdańska. Dzisiaj w „Kulinarnych pogaduchach” rozmawiamy o tym co jedli flisacy przez tygodnie spływu.

Dzięki wytrwałości Marii Łabęckiej, żony retmana Mieczysława Łabęckiego z Ulanowa udało się jej odtworzyć dwa wypieki, które towarzyszyły w ciężkim codziennym znoju pracy na tratwie. Pierwszy z nich to chleb flisacki dawniej zwany chrupackim. Chleb ten właśnie ze względu na zawarte w nim skwarki charakteryzuje się dużą wilgotnością oraz wyjątkowo długim okresem świeżości, nawet do ponad dwóch tygodni, a jest przy tym bardzo smaczny i pożywny. Chleb chrupacki – flisacki był wypiekany przez matki, żony, córki, siostry flisaków w Ulanowie we własnych domach. Używano do niego produktów lokalnych – mąki żytniej razowej z dodatkiem mąki pszennej, serwatki, skwarków z przetopionej świeżej słoniny z dodatkiem smalcu, Przed wsadzeniem do pieca ciasto chlebowe „zagniatano” z owym tłuszczem, a nawet tylko „z suchymi skwarkami”. Z tej masy formatowano duże bochenki, które wkładano do blaszanych brytfanek.
W przeciwieństwie do pieczonego na zakwasie chleba flisackiego chrupaczki mają słodkawy smak, ale ten sam, wręcz identyczny zapach: smażonej słoniny. Cechuje je duża wilgotność i długotrwała świeżość. Są bardzo smaczne, pożywne i naprawdę wysokokaloryczne. Chrupaczki są stałym elementem życia flisaków nie tylko na wodzie, ale są również podawane podczas spotkań i różnych uroczystości flisackich.
O tym jak wyglądał flis od kuchni w cotygodniowej audycji „Kulinarne pogaduchy” w Polskim Radio Rzeszów rozmawiają jej autorzy: Krzysztof Zieliński, znawca historii nie tylko regionalnych kulinariów i redaktor Ewa Niedziałek-Szeliga.

Dokładny przepis na chleb chrupacki jest objęty tajemnicą, ale jak ktoś lub eksperymentować podajemy ogólne zasady przygotowania wypieku:
Składniki na zaczyn:
220g mąki żytniej razowej
160g letniej wody
190g aktywnego zakwasu żytniego
Wykonanie: Zaczyn na chleb należy przygotować z mąki żytniej razowej, letniej wody i zakwasu żytniego. Po wymieszaniu składników trzeba je odstawić na około 4 godziny w ciepłe miejsce, pod przykryciem.
Składniki na ciasto:
cały, wcześniej przygotowany zaczyn
pełna szklanka wystudzonych skwarków ze świeżej słoniny lub boczku
250g serwatki
100 – 150g letniej wody
400g mąki pszennej chlebowej
100g mąki pszennej razowej
1 łyżeczka cukru
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka suchych drożdży (niekoniecznie, w zależności od „siły” zakwasu)
Wykonanie: Ze składników (oprócz skwarków) zagniatamy ciasto, możemy to zrobić mikserem – ręcznie będzie trochę trudno. Kiedy na powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza, dodajemy skwarki, mieszamy chwilę, aby równomiernie rozłożyły się w cieście. Przekładamy ciasto do większego naczynia i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, na około 2 godziny. Po tym czasie ciasto dzielimy na dwie części, każdą wkładamy do przygotowanych wcześniej foremek, wysmarowanych masłem i oprószonych np. otrębami pszennymi – odstawiamy na około godzinę do podwojenia objętości. Podrośnięte ciasto chlebowe smarujemy, roztrzepanym z mlekiem, jajkiem, możemy posypać ziarnami i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 260 stopni. Po 20 minutach temp. obniżamy do 240 stopni, po kolejnych 20 minutach temp. ponownie obniżamy teraz do 220 stopni i piec jeszcze 10 – 15 minut.
Pamiętajmy jednak, że tradycyjnie chleb ten najlepiej wypieka się w piecu chlebowym opalanym drewnem.

Kulinarne pogaduchy • Ulanów na Podkarpaciu to historyczna stolica flisactwa. To właśnie tam odtworzono dwa tradycyjne wypieki flisaków – chleb flisacki, dawniej zwany chrupackim, oraz chrupaczki.

Poszczególne regiony województwa podkarpackiego zostawiły na w „kulinarnym” spadku szereg prostych, a sycących dań, wytw...
29/03/2026

Poszczególne regiony województwa podkarpackiego zostawiły na w „kulinarnym” spadku szereg prostych, a sycących dań, wytwarzanych z lokalnych składników. Dań, które nie potrzebują egzotycznych dodatków ani skomplikowanych technik. Ich siła tkwiła w prostocie i konsekwencji receptury przekazywanej z pokolenia na pokolenie – zacznijmy więc opowieść o pierogu dachnowskim.
Pieróg ten ma nadzienie z kaszy gryczanej i ziemniaków, został także wpisany w 2009 roku na Listę produktów tradycyjnych MRiRW. Wywodzi się on z Dachnowa w powiecie lubaczowskim – miejscowości położonej na pograniczu kultur i tradycji kulinarnych, gdzie przez pokolenia spotykały się wpływy polskie, ruskie i kresowe. W tej przestrzeni ukształtowała się kuchnia oszczędna, oparta na płodach roli, a jednocześnie zaskakująco bogata w smaki i tekstury. Pieróg dachnowski nie jest typowym pierogiem w rozumieniu małych, lepionych sakiewek z farszem. To duży, pieczony placek z ciasta drożdżowego lub półdrożdżowego, wypełniony zwartą, aromatyczną masą z kaszy gryczanej i ziemniaków, z dodatkiem cebuli i przypraw.
Pieróg dachnowski był daniem codziennym, ale pojawiał się także na stołach podczas ważniejszych okazji – żniw, spotkań rodzinnych czy odpustów. Jego uniwersalność polegała na tym, że mógł być spożywany zarówno na ciepło, jak i na zimno. W warstwie symbolicznej pieróg dachnowski odzwierciedla ducha wiejskiej wspólnoty. Przygotowanie większego placka było bardziej ekonomiczne i praktyczne niż lepienie dziesiątek małych pierogów.
O walorach tego regionalnego wypieku - w cotygodniowej audycji „Kulinarne pogaduchy” w Polskim Radio Rzeszów rozmawiają jej autorzy: Krzysztof Zieliński, znawca historii nie tylko regionalnych kulinariów i redaktor Ewa Niedziałek-Szeliga.

Przepis na pieróg dachnowski z kaszą gryczaną i ziemniakami
Składniki na ciasto: 60 dag mąki pszennej (typ 500-550), 5 dag drożdży, 1 całe j***o + 1 żółtko (białko zostawić do posmarowania wierzchu), 1,5 szklanki mleka, 0,5 szklanki oleju, 1 łyżeczka cukru i 1 łyżeczka soli
Składniki na farsz: 2,5–3 kg ziemniaków, 15 dag kaszy gryczanej (palonej), 2-3 średnie cebule, 4 łyżki masła (ok. 12 dag), sól i pieprz do smaku
Wykonanie:
Rozczyn: W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże z dodatkiem łyżeczki cukru i 2 łyżkami mąki. Odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 15-20 minut do wyrośnięcia.
Ciasto: Do mąki dodajemy gotowy rozczyn, j***o, żółtko, olej i sól. Wyrabiamy ciasto do dość luźnej konsystencji, a następnie przykrywamy je ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia, aż podwoi objętość.
Farsz: Ziemniaki obieramy i gotujemy. Gdy ostygną, przeciskamy je przez praskę lub rozgniatamy. Kaszę gryczaną gotujemy na sypko. Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na maśle. Ziemniaki mieszamy z kaszą, cebulą, masłem. Doprawiamy obficie solą i pieprzem.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie nierówne części. Większą częścią wykładamy spód i boki natłuszczonej blachy. Wykładamy na nią przygotowany farsz, który następnie przykrywamy j pozostałą częścią rozwałkowanego ciasta. Wierzch kłujemy widelcem i smarujemy białkiem. Pieczemy w nagrzanym do 180-200°C piekarniku przez około 45-60 minut, aż wierzch będzie rumiany.
Pieróg najlepiej smakuje na ciepło, ale doskonale smakuje też odgrzewany na drugi dzień na maśle.

Kulinarne pogaduchy • Pieróg dachnowski to jedno z najbardziej charakterystycznych dań regionalnych Podkarpacia. Ten pieczony placek z kaszą gryczaną i ziemniakami nie tylko syci, ale też opowiada historię lokalnej kuchni i tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

PODKARPACKIE, 2026.03.29 (niedziela), polecane wydarzenia, w których kulinaria odgrywają pierwszoplanową lub istotną rol...
29/03/2026

PODKARPACKIE, 2026.03.29 (niedziela), polecane wydarzenia, w których kulinaria odgrywają pierwszoplanową lub istotną rolę. Warto się wybrać i posmakować!

Address


Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Jadę i jem posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your business to be the top-listed Interior Service?

Share