O mnie
Przygoda z ceramiką zaczęła się przez przypadek. Impreza towarzyska. Ktoś rzuca hasło: – ,,Mam zakład ceramiczny i zlecenie na 5000 tysięcy miniaturowych wazoników. Garncarze mnie zignorowali. To nie dla nich robota. Ktoś ma ochotę spróbować? Dam koło i glinę. I dobrze zapłacę”
Spróbowałem. Miesiąc czasu walki z kołem. Panie w zakładzie opędzlowały kwiatkami kobaltowymi. Poszło do Cepelii.
Ogłoszenie. Sprzedam zakład ceramiczny. Przyjaciel rzeźbiarz – Wojtuś, – ,,bierzemy”. Wielkie 3 piece do wypalania ceramiki rozpadły się po drodze. Kubły ze szkliwami niewiadomej maści i receptury. Kupiliśmy Ducha Pracowni. Cz3. Znalazło się miejsce na pracownię w Oliwie na Poznańskiej. Na jednym ze stalowych stelaży zbudowaliśmy piec. Cegły z pod Wrocławia, grzałki z drutu kantalowego ukręcone na kiju od szczotki. Miły pan elektryk wszystko zamontował i przerzucił 380 KW MOCY w nocy, górą – nad dachem i ulicą. Mufa kablowa do odpalenia MOCY wyglądała jak ramię do zwrotnicy na kolei PKP. Cz4. Co dalej? Glina z wyrobiska (koparka, wąskotorówka, ciężarówka). Tlenki i szkliwa – koledzy z politechniki (wydział chemii). Rozmieszana glina przepuszczona przez pończochę, by pozbyć się piasku i margla do kadzi gipsowych własnoręcznie uformowanych. Kilka wizyt w zakładzie ceramicznym w Kartuzach, by podejrzeć jak prawdziwi mistrzowie – garncarze to robią. Przy okazji zakup koła garncarskiego swojskiej lokalnej produkcji. Najlepszego, jakiego kiedykolwiek używałem. Cz5. Metoda prób i błędów. Zabawa. I częste kontrole grup osiedlowych , inspekcji wszelakich i innych zorganizowanych grup nacisku i sąsiadów. Cz6. Jarmark Dominikański. Pierwsza konfrontacja z odbiorcami. Podobało się. Jeszcze ciepłe, prosto z pieca rzeczy trafiały do odbiorców. DESA i Galeria Zeidlera w Gdańsku na Długiej ciepło przyjęły prace studenta budownictwa lądowego ze specjalizacją konstrukcje mostowe. Cz7. Wyjazd za granicę. Hamburg. Centrum Kunst&Kultur. Prowadzenie zajęć pracy na kole garncarskim. Cz8. Wyjazd do Kanady. Do po południa budowa mostów, po południu zajęcia ceramiczne z dziećmi w miejscowym domu kultury. Szacunek od lokalesów wyglądających groźnie. Cz9. Kanada. Pracownia w domu u przyjaciół. Wiele ciekawych prac i godzin twórczych w gronie pasjonatów i artystów. Cz10. 20 lat pracy w wielkich korporacjach. Dyrektor, prezes lub odwrotnie. Myślenie o ceramice. Kontuzje i operacje dłoni. Myślenie o zużywaniu się bezużytecznym. Dla innych. Nietworzenie dla nikogo. Cz11. Rok 2017. Ceramika Gary Misaki. Wszystko zataczając krąg wraca na swoje miejsce.