09/05/2026
Kochane chciałabym odnieść się do wpisu, który pojawił się ostatnio na mój temat, ponieważ znalazło się tam wiele nieprawdziwych i bardzo krzywdzących sugestii.
Przede wszystkim chciałabym wyjaśnić kwestię zbiórki dla mojego męża. Zbiórka została utworzona po jego operacji, między innymi na prośbę znajomych, przyjaciół i moich klientek tutaj w UK, którzy sami chcieli nas wesprzeć i dołożyć od siebie cegiełkę w trudnym dla nas czasie. Mój mąż nadal wymaga wizyt w szpitalu i obecnie otrzymuje jedynie Statutory Sick Pay (SSP), czyli podstawowe chorobowe w UK, które jest dużo niższe niż normalna wypłata. Nadal nie jest na tyle sprawny, aby wrócić normalnie do pracy. Cały czas mierzy się z efektami operacji i zapewne będzie potrzebował jeszcze czasu, aby w pełni wrócić do sprawności, co również wiąże się z dodatkowymi kosztami. Dlatego nasza sytuacja finansowa stała się po prostu trudniejsza.
Nigdy nie pisałam ani nie mówiłam, że zbieramy pieniądze na „drogie leczenie” czy jakiekolwiek luksusy. Zbiórka miała na celu zwyczajne wsparcie nas w codziennym funkcjonowaniu podczas tego ciężkiego okresu.
Chciałabym również podkreślić, że zamierzona kwota została już uzbierana. Zbiórka nie została jeszcze technicznie zamknięta, ale na ten moment nie prosimy już o żadne wpłaty i jesteśmy ogromnie wdzięczni wszystkim osobom, które zdecydowały się nam pomóc.
Odnosząc się do komentarzy o tym, że „bawię się na imprezach” - osoby, które widują mnie na wydarzeniach organizowanych przez Bee Happy Events, powinny wiedzieć, że współpracuję z tą firmą i bardzo często jestem tam po prostu w pracy. To, że przy okazji się uśmiecham, rozmawiam z ludźmi czy tańczę, nie oznacza, że przestałam mieć problemy lub że sytuacja mojego męża nagle zniknęła.
Chciałabym również odnieść się do kwestii grupy Polskie Haliny UK w której jestem w administracji i reklamuję tam swoje produkty, jednak nigdy nie było powiedziane, że inne osoby sprzedające takie same rzeczy nie mogą się reklamować. Każdy ma taką możliwość, pod warunkiem wykupienia pakietu reklamowego.
Post, o którym mowa, został już usunięty przez osobę, która go opublikowała, jednak pozostawił po sobie wiele niepotrzebnych komentarzy i negatywny oddźwięk, dlatego postanowiłam odnieść się do całej sytuacji i przedstawić fakty.
Naprawdę nikomu nie życzę sytuacji, w której trzeba mierzyć się jednocześnie ze stresem, zdrowiem bliskiej osoby i publicznym ocenianiem przez ludzi, którzy nie znają całej prawdy.
Dziękuję wszystkim osobom, które nas wspierają, rozumieją i były z nami w tym trudnym czasie. To dla nas naprawdę bardzo dużo znaczy ❤️