Antiquoholics

Antiquoholics An expanding family business based in the heart of London, with over 20 years of experience Jezeli ktos rozumie i robi to z pasja to wie o czym mowie.

Tysiace kilometrtow przejachanych .Setki kilometrow schodzonych po to zebysmy razem mogli sie powymieniac wiadomosciami jak i spostrzezeniami na temat antykow i starych zegarkow .Wraz z moja kochana zona i synem ktorzy towarzysza mi w mojej odwiecznej tulaczce. Nieprzespane noce, zmeczone dni i wciaz doprzodu co tydzien w innym miejscu by byc na czas. Adrenalina ktora niczym paliwo w naszych orani

zmach nie pozwala nam sie zatrzymac. Dla mnie jest to narkotykiem. Czasami przedawkuje(euforia) wtedy nie slysze i nie widze nikogo dookloa mnie ale to trwa kilka chwil pozniej wracam do rzeczywistosci.To co mnie kreci to historia danego przedmiotu jak byl zrobiony, kto byl jago wlascicielem .Ale koniec tego gadania, wszystkie ciekawe antyki beda u nas na FB oraz nowo powstalej stronie
https://antiquoholics.netlify.app/about
zapraszamy rowniez na Ebay
https://www.ebay.co.uk/usr/antiquoholics?_trksid=p2047675.l2559

Podazajcie za nami

Londyn, 1946. Miasto jeszcze nie wróciło do równowagi po wojnie, ale już próbuje odzyskać rytm — krok po kroku, bez pośp...
11/06/2026

Londyn, 1946. Miasto jeszcze nie wróciło do równowagi po wojnie, ale już próbuje odzyskać rytm — krok po kroku, bez pośpiechu, jakby ucząc się na nowo własnego czasu. Europa powoli podnosi się z kolan, a razem z nią branża zegarmistrzowska, która przez lata milczenia teraz ostrożnie wraca do życia.

Właśnie o tym pojawił się na stronie nowy artykuł — o Londynie tuż po wojnie, o przestrzeni pomiędzy ruiną a odbudową, gdzie każdy dzień jest czymś w rodzaju negocjacji z przeszłością. O mieście, które znów zaczyna działać, i o branży zegarkowej, która z chaosu próbuje odzyskać precyzję.

W tym wszystkim pojawia się Longines z kalibrem 10L — nie jako manifest, ale jako spokojna odpowiedź na potrzebę stabilności. Mechaniczny, pewny, bez teatralności. Dokładnie taki, jakiego wymagał tamten czas.

I nie jest to jedyna nowość. W sklepie pojawił się również zegarek powiązany z tą opowieścią — egzemplarz, który niesie w sobie ten sam klimat odbudowy i powrotu do normalności.

Zapraszamy do odwiedzenia strony — nie tylko po te konkretne sztuki. Wśród nowości i archiwalnych odniesień kryje się więcej historii, które nie domagają się uwagi, ale cierpliwie ją zdobywają. Każda z nich to inny fragment czasu, który wciąż działa.

🇬🇧 London, 1946. The city is still finding its balance after the war, slowly regaining its rhythm step by step, as if relearning how to measure its own time. Europe is gradually rising from its knees, and with it the watchmaking industry, which after years of silence is carefully returning to life.

A new article has just been published on the site exploring exactly this moment — London in the immediate post-war years, that space between ruin and rebuilding, where each day feels like a negotiation with the past. A city starting to function again, and a watch industry trying to rediscover precision amid the remnants of chaos.

Within this backdrop appears the Longines calibre 10L — not as a statement piece, but as a quiet answer to a very specific need: stability. Mechanical, dependable, stripped of theatrics. Precisely what that era demanded.

This is not just a historical reflection. It is a record of the moment when time itself began to be measured with renewed care.

And it doesn’t end there. A watch linked to this very narrative has also just arrived in the shop’s new arrivals — a piece carrying the same atmosphere of reconstruction and return to normality.

An invitation stands to visit the site — not only for these specific pieces. Among the new arrivals and archival stories, there are more narratives waiting quietly in the background, not demanding attention, but gradually earning it. Each one a fragment of time still quietly at work.

https://antiquoholics.com/

🇵🇱 Nie wszystko, co dobre, pojawia się od razu.Czasem rzeczy po prostu czekają. Cicho. W szufladach, pudełkach, zapomnia...
10/06/2026

🇵🇱 Nie wszystko, co dobre, pojawia się od razu.

Czasem rzeczy po prostu czekają. Cicho. W szufladach, pudełkach, zapomnianych warstwach czasu, aż w końcu przychodzi moment, kiedy można je wypuścić dalej.

Od teraz będziemy robić to regularnie — dwa razy w miesiącu w sklepie pojawi się nowy drop zegarków. Każdy z nich to około 10 starannie wybranych perełek, które do tej pory spokojnie „zimowały” u nas, zanim trafiły do finalnej selekcji.

Będą dostępne w zakładce „nowości” przez dwa tygodnie — dokładnie do kolejnego dropu. Potem ustępują miejsca następnym.

I tak w kółko. Prosto. Konsekwentnie. Bez przypadkowych wrzutek.

Pierwszy drop jest już naprawdę blisko. Data pojawi się wkrótce, ale wszystko jest już przygotowywane za kulisami.

A jeśli ktoś nie chce czekać — w sklepie już teraz są dostępne zegarki gotowe do wysyłki.

🇬🇧 Not everything worth having shows up on demand.

Some pieces simply wait. Quietly. In drawers, boxes, and the softer layers of time, until the moment comes to bring them back into circulation.

From now on, this will happen on a regular rhythm — twice a month, a new watch drop will appear in the store. Each drop will feature around 10 carefully selected pieces, handpicked from watches that have been patiently resting with us before making it through final curation.

They will be available in the “New In” section for two weeks — until the next drop arrives. Then they make space for the next selection.

And so the cycle continues. Simple. Consistent. Intentional. No random additions, no noise.

The first drop is already close. The exact date will be announced soon, but everything is quietly being prepared behind the scenes.

And for those who prefer not to wait — there are already watches available in the store, ready for dispatch.

Pojawił się właśnie na stronie i już zdążył zostawić po sobie ślad.Lucien Pickard “Whitman Club 25” to nie jest kolejny ...
09/06/2026

Pojawił się właśnie na stronie i już zdążył zostawić po sobie ślad.

Lucien Pickard “Whitman Club 25” to nie jest kolejny anonimowy vintage. Na dekielku grawer „Whitman Club 25” – ślad po 25 latach lojalnej służby w jednej z amerykańskich instytucji akademickich, gdzie czas nie był tylko mierzony, ale oddawany.

To zegarek, który nie opowiada o pośpiechu. Raczej o wytrwałości. O kimś, kto przez ćwierć wieku wracał w te same miejsca, aż stały się częścią jego historii.

Dziś szuka nowego domu. Kogoś, kto nie zobaczy w nim tylko zegarka, ale fragment czyjegoś życia zamknięty w stali.

Dostępny już w naszym sklepie online.

https://antiquoholics.com/

Dziś też nie siedzieliśmy w domu.Żwawym krokiem spacerowaliśmy po targu antyków i staroci na Kempton niedaleko Londynu.P...
09/06/2026

Dziś też nie siedzieliśmy w domu.
Żwawym krokiem spacerowaliśmy po targu antyków i staroci na Kempton niedaleko Londynu.

Pełna relacje znajdziecie już jutro na

https://antiquoholics.com/

Ale serdecznie zapraszamy już dziś. Znajdziecie tam mnóstwo ciekawych artykułów o podbojach Antiquoholics i wiele innych ciekawych historii.
Poszwędajcie się troszkę po stronie, nie pożałujecie.

Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszych łowów

Wczoraj zanim Londyn zdążył wypić łyk pierwszej kawy, ja już stałem w Covent Garden.Powietrze było chłodne, a między ark...
09/06/2026

Wczoraj zanim Londyn zdążył wypić łyk pierwszej kawy, ja już stałem w Covent Garden.

Powietrze było chłodne, a między arkadami powoli zaczynał się ten znajomy rytuał: przejście z ciszy w targowy chaos. Tylko ci, którzy naprawdę żyją tym miejscem, wiedzą, jak wygląda ten moment zanim wszystko nabierze tempa.

I właśnie o tym jest nasz nowy wpis.

Nie o samym Covent Garden, ale o tym, co dzieje się pomiędzy ludźmi, stołami i zegarkami, kiedy nikt jeszcze nie gra pod publikę. O chwilach, kiedy na stół trafia coś, co ma więcej historii niż wartości rynkowej. O rozmowach, które zaczynają się od „ile?”, a kończą gdzieś dużo głębiej — przy historii przekazywanej z ojca na syna.

Jeśli jesteś z nami od dawna, dobrze wiesz, że nigdy nie chodziło o perfekcję. Raczej o ten moment, kiedy mechanizm znów łapie oddech i nagle wszystko cichnie, bo zostaje tylko jedno: tik… tik… tik…

Dostępny już na nowej stronie Antiquoholics. I nie ma sensu udawać — to jeden z tych tekstów, które lepiej czytać powoli.

https://lovable.dev/projects/eb7f739c-70bc-4398-8677-7581fcf024be?invite=true&utm_campaign=project+collaboration+invite+email&utm_content=%5BCopy%5D+workspace+invite+email&utm_medium=email_action&utm_source=customer.io

A już teraz możesz poczytać artykuły z naszych poprzednich podbojów . Tylko na :

https://antiquoholics.com/

Before London had even managed its first sip of coffee, I was already standing in Covent Garden.

The air was cold, the stone still half-asleep, and between the arches that familiar shift was beginning: silence slowly giving way to the market’s chaos. Only those who truly live this place ever notice that brief moment before everything starts moving properly.

And that’s exactly what this new post is about.

Not just Covent Garden itself, but what happens in between the people, the tables, and the watches, when nobody is performing yet. Those moments when something lands on the table carrying more history than price tag. Conversations that begin with “how much?” and quietly drift somewhere deeper — into stories passed down from father to son.

If you’ve been with us for a while, you already know it was never about perfection. It’s about that moment when a mechanism catches breath again and everything goes quiet, because all you can hear is one thing: tick… tick… tick…

The full article is already available on the new Antiquoholics website. And there’s no point pretending — this is one of those pieces best read slowly.

https://lovable.dev/projects/eb7f739c-70bc-4398-8677-7581fcf024be?invite=true&utm_campaign=project+collaboration+invite+email&utm_content=%5BCopy%5D+workspace+invite+email&utm_medium=email_action&utm_source=customer.io

Dla ułatwienia sprawy...
08/06/2026

Dla ułatwienia sprawy...

08/06/2026

Gdzie dziś można znaleźć Antiquoholics? Jak jesteś w okolicy, chodź się przywitać.

Where do you find Antiquoholics and Daniel Grabiec today? Come and say "hello".

Jutro zamiast przeczesywać targi, sami staniemy po drugiej stronie stołu.Od rana będzie można nas spotkać na Covent Gard...
07/06/2026

Jutro zamiast przeczesywać targi, sami staniemy po drugiej stronie stołu.

Od rana będzie można nas spotkać na Covent Garden Flea Market w Londynie, gdzie tym razem pojawimy się jako wystawcy. Hanka niestety będzie zdobywać wiedzę w szkolnej ławce, więc obowiązki terenowe przejmie starszy syn. Kolejne pokolenie Antiquoholics melduje się do służby.

Przez ostatnie tygodnie nazbieraliśmy trochę naprawdę ciekawych rzeczy. Kilka przedmiotów przyjechało z miejsc, o których pewnie kiedyś jeszcze opowiemy. Kilka znaleźliśmy zupełnym przypadkiem. Są też takie, które niemal w ostatniej chwili uratowaliśmy przed zapomnieniem.

I właśnie te najciekawsze okazy zabieramy jutro ze sobą.

Jeżeli macie ochotę obejrzeć nasz najświeższy towar, wziąć do ręki zegarek starszy od niejednej współczesnej firmy, posłuchać historii ukrytych w antykach albo po prostu zamienić kilka słów z ludźmi, którzy od ponad dwóch dekad tropią takie skarby, będzie nam bardzo miło Was spotkać.

Bo najlepszą częścią targów nie są przedmioty.

Są nią ludzie, którzy zatrzymują się przy stoisku i nagle okazuje się, że wszyscy rozumiemy tę samą fascynację. Fascynację rzeczami, które mają za sobą życie, historię i charakter.

Jeżeli więc jutro będziecie w Londynie, zajrzyjcie na Covent Garden.

My będziemy tam od rana, otoczeni zegarkami, antykami i opowieściami, które tylko czekają, żeby je odkryć.

A dla tych, którzy nie mogą dotrzeć osobiście, spokojnie.

Po powrocie do domu przygotujemy relację z całego dnia. Pokażemy, co przyciągało największą uwagę, co wzbudzało najwięcej pytań i jakie historie wydarzyły się po drugiej stronie naszego stoiska.

Do zobaczenia jutro?

A jeśli mielibyście wybrać tylko jedną rzecz do obejrzenia na stoisku Antiquoholics, co by to było: stary zegarek, antyk z duszą czy przedmiot, którego przeznaczenia nikt już nie pamięta?

07/06/2026

Niektórzy w niedzielny poranek przewracają się na drugi bok, próbując ukraść jeszcze godzinę snu. Dziś jednak, zanim Londyn zdążył się na dobre obudzić, ja i najmłodszy narybek Antiquoholics byliśmy już w drodze.

W domu panowała cisza. Żona i syn spali jeszcze smacznie, a my po cichu wymknęliśmy się przed piątą rano. To jedna z tych godzin, które mają w sobie coś wyjątkowego. Ulice są niemal puste, światło dopiero zaczyna przeciskać się przez noc, a człowiek ma wrażenie, że przez chwilę świat należy tylko do tych, którzy postanowili wstać wcześniej niż reszta.

Nie mieliśmy konkretnego planu. Zresztą najlepsze wyprawy rzadko zaczynają się od planu. Zaczynają się od ciekawości.

Po drodze naliczyliśmy trzy car boot sale. Trzy, zanim większość ludzi zdążyła zaparzyć pierwszą kawę.

Hanka była zachwycona. Wśród stoisk i rozłożonych na trawie skarbów szybko wypatrzyła kilka książek. Największą zdobyczą okazała się jednak książka ucząca rysowania. Od pewnego czasu rysunek stał się jej małą pasją. Potrafi godzinami obserwować detale, szkicować i próbować uchwycić świat na papierze. Patrząc na nią, przypominam sobie, że dzieci mają niezwykłą zdolność dostrzegania rzeczy, które dorosłym często umykają.

Ja oczywiście prowadziłem własne poszukiwania.

Nie szukałem wyłącznie zegarków czy antyków. Tak naprawdę szukałem historii. Przedmiotów, które przeżyły swoich pierwszych właścicieli. Rzeczy, które widziały więcej niż niejeden człowiek. Czasami jest to stary zegarek z przetartą kopertą, czasami niewielka szkatułka, a czasami coś zupełnie niepozornego. W kolekcjonerstwie najciekawsze jest to, że nigdy nie wiadomo, kiedy zwykły przedmiot nagle okaże się nosicielem niezwykłej opowieści.

Prawdziwa niespodzianka czekała jednak później.

Nasza droga zaprowadziła nas do kościoła w Hampstead.

Są miejsca, które robią wrażenie swoją wielkością. Są też takie, które zachwycają bogactwem. Ten kościół spodobał mi się z zupełnie innego powodu.

Czuć tam czas.

Nie ten odmierzany wskazówkami zegarków, ale ten zapisany w kamieniu, drewnie i murach pamiętających pokolenia ludzi. W takich miejscach nie ma sensu się spieszyć. Trzeba zwolnić krok, rozejrzeć się dookoła i pozwolić myślom pobłądzić. Dopiero wtedy zaczyna się dostrzegać szczegóły, których nie pokaże żaden przewodnik.

Patrząc na stare ściany, pomyślałem, że nasze poranne polowanie było dokładnie tym, czym Antiquoholics jest od zawsze. Nie chodzi wyłącznie o znajdowanie przedmiotów. Chodzi o odnajdywanie śladów czasu. O ratowanie małych fragmentów historii, zanim znikną bezpowrotnie.

Wróciliśmy do domu z kilkoma znaleziskami, ale nie one były dziś najważniejsze.

Najcenniejszą zdobyczą okazało się kolejne wspomnienie zapisane gdzieś pomiędzy pustymi londyńskimi ulicami, stoiskami car boot sale i spokojem starego kościoła.

Bo może właśnie tak powstają najlepsze kolekcje.

Nie z rzeczy.

Z chwil.

A Wy? Czy pamiętacie miejsce, które zupełnie niespodziewanie zatrzymało Was na dłużej, niż planowaliście?

Już jest. Nasza strona internetowa jest LIVE.I trudno to opisać inaczej niż moment, w którym coś długo noszonego w głowi...
07/06/2026

Już jest. Nasza strona internetowa jest LIVE.

I trudno to opisać inaczej niż moment, w którym coś długo noszonego w głowie, w notatkach, w nocnych rozmowach i w ciszy pracowni… wreszcie zaczyna oddychać własnym rytmem.

To trochę jak przedstawienie światu naszego trzeciego, równie ukochanego dziecka.

Nie projektu. Nie strony.
Tylko świata, który do tej pory żył głównie między nami.

Teraz otwieramy przed Wami drzwi.

Zapraszamy do poszperania w naszym świecie, do zagubienia się między historiami, przedmiotami i tym, co zostaje pomiędzy słowami.

Dziś możecie poznać nas naprawdę — bez skrótów, bez filtrów, bez dystansu.

I teraz najważniejsze:

Chcemy usłyszeć Was.

Dajcie znać pod tym postem, co czujecie, co Was zatrzymało, co Was zaskoczyło. Każdy głos ma dla nas znaczenie.

Jesteśmy ogromnie podekscytowani i wdzięczni, że ten moment wreszcie nadszedł.

Życzymy Wam pięknej podróży przez nasz świat.

Bo to naprawdę tylko jeden klik dzieli Was od wejścia do Antiquoholics.

It’s finally here. Our website is LIVE.

And honestly, it’s hard to describe this moment as anything other than introducing the world to our third child, loved just as much as the first two.

Not a project. Not just a website.

A world.

A world that, until now, existed mostly between us, in late-night conversations, scribbled notes, market discoveries, and countless cups of coffee.

Today, we’re opening the door.

We invite you to wander through our world, to lose yourself among stories, timepieces, treasures, and the countless details that make Antiquoholics what it is.

For the first time, you can truly get to know us. No shortcuts. No filters. No distance.

This is who we are.

And now comes the part we're most excited about.

We want to hear from you.

Tell us what caught your eye, what surprised you, what made you stop and look a little longer. Every comment, observation, and piece of feedback means the world to us.

We couldn't be happier to finally share this moment with you.

So take your time, explore, and enjoy the journey.

Because you're just one click away from stepping into the world of Antiquoholics.

Welcome.

https://antiquoholics.com/

Address

London
N22

Opening Hours

Monday 9am - 6pm
Tuesday 9am - 6pm
Wednesday 9am - 6pm
Thursday 9am - 6pm

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Antiquoholics posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Featured

Share

Category