19/06/2026
Zawód: Architekt.
Zapiski z placów budowy.
Długo przed tym nim zostałam architektem miałam okazje biegać po placach budowy.
Dziś śmieję się, że spędziłam całe życie na budowie. Prawda jest taka, że remonty pojawiają się wszędzie tam, gdzie się przeprowadzam. Może to przypadek (chociaż w nie nie wierzę), a może jest jednak coś w tym, że energia, którą w sobie noszę sprzyja zmianom i je poniekąd katalizuje :)
Mój tata jest architektem i dziś myślę sobie, że podświadomie bardzo chłonęłam jego opowieści z budowy, urzędów i biura projektowego, które współprowadził.
Fascynowała mnie ilość zagadnień, z którymi się mierzył, różnorodność przedsięwzięć i przeżyć oraz cała ta niemierzona intensywność, która towarzyszyła jego pracy.
Wydawało mi się, że zawód architekta to taki, który łączy w sobie wszystkie dziedziny tego świata. Taki, który nosi w sobie cząstkę każdego z zawodów. I myślę sobie dziś, po ponad 15 latach doświadczeń jako architektka, że wcale nie byłam daleka od prawdy- myśląc w ten sposób.
Wychowywałam się w czasach kiedy smartfonów nie było. A nawet jeśli ktoś z rówieśników miał już telefon komórkowy to był to raczej niechciany przedmiot w kieszeni, który świadczył jednie o nadmiernej kontroli rodzicielskiej ;)
Szwędaliśmy się po pustostanach, nieskończonych budynkach, wiecznie będących "w trakcie budowy". Budynki, które przypominały ludzi, niechciane, nieukończone, straszące. Takie, w których niekiedy strach było siedzieć.
I im dłużej i więcej czasu spędzałam w budynkach, które były w swoim procesie powstawania, tym bardziej przypominały mi one ludzi.
Prawdopodobnie, głęboko w nieświadomym umyśle powstawała już moja ścieżka projektowa, „Dom to Twoje szersze ciało”.
Kaja