25/12/2025
Czasami nasze wspólne kreatywne prace wkraczają na wyższy poziom 😉
Nasz wigilijny poranek zaczął się od ambitnego planu zbudowania piernikowego domku. Pójdzie szybko, sprawnie bo przecież, co może pójść nie tak?”. Otóż – WSZYSTKO 😄
Najpierw ambitny projekt. Fundamenty, ściany z piernika, a do tego solidna (jak nam się wydawało) lukrowa zaprawa murarska. Niestety, lukier miał inne plany – zamiast wiązać, postanowił płynąć jak rzeka po wiosennych roztopach.
Prawdziwy dramat rozegrał się przy kominie. Zanim w ogóle stanął na dachu, zaliczył nurkowanie w stojącej obok szklance mleka. Wyłowiony, ociekający mlekiem komin wrócił na budowę, bo przecież „da się to jeszcze uratować”. Otóż nie. Próby ratowania sytuacji i ponownego wymurowania komina zakończyły się katastrofą budowlaną z efektem domina – komin runął.
Jakby tego było mało, drzwi zamontowaliśmy do góry nogami. Ale spokojnie – tak miało być. To nowoczesna koncepcja architektoniczna, a nie błąd. W końcu jak to prawdziwy majster budowy: jak już coś jest krzywo, to z premedytacją i zgodnie z wizją.
Egzaminu z murowania niestety nie zdaliśmy. Inspektor nadzoru (czyli Tata) był bezlitosny. Patrzył na to wszystko z politowaniem, pewnie w myślach odejmując nam punkty za brak pionu, poziomu i zdrowego rozsądku.
Wniosek? Domek z wyciekającą lukrową zaprawą murarską jakoś się trzyma 💪komin uczył się nurkować, drzwi są „artystycznie” odwrotnie zamontowane, ale za to ekipa degustacyjna działa bez zarzutu. W przyszłym roku bez dyskusji: kierownikiem budowy mianowany zostanie Tata 🏠🍪😄