24/09/2026
Od tego TEAMU tak naprawdę wszystko się zaczęło. 😅
To on wiercił mi dziurę w brzuchu, żebym w końcu znalazła pomysł na siebie.
Na swoją pracę. Na biznes. Na coś, co będzie naprawdę moje.
No więc znalazłam. 😂
Tylko jednego chyba nie przewidział — że przy okazji uruchomi moją najbardziej kreatywną stronę.
A jak już ją uruchomił, to teraz ma konsekwencje.
Ja:
„A może zrobimy…”
„Mam taki pomysł…”
„Wiesz co, jeszcze tylko…”
„To się przecież da zrobić, prawda?” 👀
On patrzy. Analizuje. Czasem przewraca oczami.
A potem… realizuje moje pomysły. 😂
Dzisiaj ja jestem tą częścią firmy, którą widać. Projekty, klienci, budowy, rolki, cała kreatywna otoczka.
A on jest tym, czego najczęściej nie widać.
Zapleczem technicznym.
Człowiekiem od rozwiązywania problemów.
Od rzeczy, które trzeba policzyć, sprawdzić, ogarnąć i po prostu dowieźć.
I powiem to wprost: to on jest najmocniejszym filarem tej firmy.
Może nie stoi na pierwszym planie, ale bez niego bardzo wielu rzeczy po prostu by nie było.
Tak że morał jest prosty:
uważaj, kiedy namawiasz żonę, żeby znalazła pomysł na siebie…
Bo może się okazać, że nie tylko znajdzie.
Jeszcze zrobi z Ciebie dział realizacji swoich pomysłów. 😂🔥
•Marka własna• pomysł na siebie• budowanie firmy •projektowanie wnętrz