Rzeczy Minione

Rzeczy Minione Sprzedaż, wycena i skup za gotówkę
antyków, przedmiotów z PRLu, przedmiotów kolekcjonerskich.

"Starzy" obserwujący i nowi goście!!!TLDR; ta strona kaput -> zapraszamy na Rzeczy MinioneA dla tych co lubią czytać;Dro...
14/08/2023

"Starzy" obserwujący i nowi goście!!!

TLDR; ta strona kaput -> zapraszamy na Rzeczy Minione

A dla tych co lubią czytać;

Drodzy czytacze, jak trudno niezauważyć, ta strona nieżyje już od dłuższego czasu... Powstała 5 lat temu, potrzebą otworzenia się sklepu na cybernetyczny świat... Sklep okazał się na tyle oporny i silny zarazem, że nadal zdecydowanie utrzymuje status stacjonarny, a w internetach to nie wiedziemy prymu...( jeszcze ;)) Za to stało się coś innego. Coś, czego zupełnie nie oczekiwałem; otworzyłem się nieco na świat, ujawniając skrawki mojej pasji do tych "starych śmieci", no i na pisanie.
Dziś zrobiłem sobie podróż sentymentalną po postach na tej stronie (dlatego piszę po północy) i z wielką satysfakcją muszę stwierdzić, że nie czytałem ich z zażenowaniem. Pod każdym postem jeszcze raz bym się podpisał, bez zawahania, ani krzty wstydu. A wiecie dlaczego? Bo były prawdziwe i niewymuszone.
Lubię pisać. (W tym miejscu usunąłem 3 duże akapity, w których pisałem o moim narratorze, płynących zdaniach i innych bzdurach. Dzięki czemu oszczędziłem Wam dużo czasu.)
W ciągu tych pięciu lat zmieniło się dużo. Dużo; to mało powiedziane. Ale to, co najbardziej wpłynęło na śmierć tej strony, to jeszcze więcej pracy w pracy i narodziny nowego sklepu HasztagRzM kilka lat temu. Ten nowy sklep miał być w założeniu bardziej internetowy (I był! I jest), miał być miejscem gdzie odświeżymy i odmłodzimy markę "antyków i staroci" (Co moim zdaniem się udało). Nie będę tu wspominał wielkiego wkładu sił i serca mojej żony w bez którego to by się nie udało, bo niemal wszyscy codziennie za dużo spożywamy cukru, więc nie będę tutaj dodatkowo słodził.
Fakt jest taki, że sklep z abstrakcyjnie trudną do zapamiętania nazwą, był i jest wyjątkowy i całą siłę literacką przerzuciłem na niego.
Od dwóch lat jesteśmy już na św. Agnieszki 1, dwa sklepy połączone w jeden, dwa różne koncepty przedzielone ścianą z okienkiem, dwa światy przenikające się i uzupełniające. Dlatego też, chcemy połączyć nasze strony i scalić naszych obserwatorów i przyjaciół sklepów w jednym miejscu. Tutaj gaszę światło ale spójrzcie; tam w okienku to dalej My!

Zapraszamy na naszą bardziej żywą stronę:
Rzeczy Minione
Poświęćcie proszę chwilę na polubienie i kliknięcie "obserwuj".
Jeśli czujecie się na siłach, napiszcie Waszą opinię o sklepie, byśmy byli lepiej widoczni, w tej dżungli zwanej internetem. -> https://g.page/r/CVxlafLnxrI2EBE/review
Do zobaczenia po drugiej stronie.

Dzieje się!
01/04/2023

Dzieje się!

Udało się! Po roku negocjacji!! Naprawdę się udało!!! Z wielką dumą, chcielibyśmy Was poinformować, że dokonaliśmy zakupu (wprost z prywatnej kolekcji), najbardziej rozpoznawalne i najgłośniejsze dzieło światowej sławy artysty Salvatore Garau.
Jak dotąd najbardziej prestiżowy i nie ukrywamy najdroższy (cena dobiła niemal do 5 "0"), zakup w naszej kilkunastoletniej historii działalności sklepu!
Prawie rok ciężkich negocjacji, potem oczekiwanie dwa tygodnie na wysyłkę! W między czasie przygotowaliśmy specjalną przestrzeń ekspozycyjną! Przyjeżdża kurier, a na palecie stoi ona! To cudo, czysta energia! Brak mi słów... Wkrótce w sprzedaży.

Brawo My!
01/04/2022

Brawo My!

23/06/2021

OTWIERAMY SIĘ 3 LIPCA!!
TLTR: św. Agnieszki 1, godz 14:00.

Umiłowane i umiłowani , po zaledwie 3 miesiącach przeprowadzki, przenoszenia pudeł, przekładania przedmiotów co się w pudłach nie mieszczą, remontów, czekania na fachowców, poprawiania po fachowcach, przenoszenia, zdobywania pudeł, pakowania, przenoszenia, i znów remontów, przenoszenia, szukania choć odrobiny wolnego miejsca na niekończące się pudła wynoszone z magazynów i ich przenoszenia, wykładania towaru, mycia, wyceniania, szukania miejsca na tony precjozów...
Uroczyście możemy oznajmić, że nadal jesteśmy w miejscu gdzie afroamerykańskie plecy tracą swoją szlachetną nazwę...
Niemniej, dłużej czekać już nie wypada!! I musimy zrezygnować z wielu pomysłów, które wydłużyłby czas oczekiwania na otwarcie o kolejne miesiące.
Olaboga! To się dzieje!
Ogłaszamy jedyny i ostateczny termin wernisażu naszych sklepów:
Dnia 3 lipca bieżącego roku Pańskiego, dwie godziny po południu. Otworzymy bramy nasze, które na ulicy Agnieszki (co świętą została ogłoszona, a pod patronatem swem ma dzieci, panny i ogrodników), pod numerem najlepszym, bo pierwszym się znajdują.
Bramy o 18:00 zamykamy, no chyba że przednio rozwinie się raut nasz, to bedziemy otwarci choćby do rana!
Zapraszamy Was serdecznie, bo zrobiliśmy wiele, by oba sklepy stały się niezwykłymi miejscami na mapie Krakowa, a obecność Wasza w tem dzień; naszemu sercu miła będzie po wszechmiar.
Na zdjęciu podlewa palmę co miała być na 5 metrów duża i kusić miała ona klientów; egzotycznymi plonami swemi. Pomysł nr 439: Nazwa PALMA. Status na otwarcie sklepu: NIEZREALIZOWANY. Status: W TOKU.

🎶Jak potrzeba to...Na Agnieszki, AgnieszkiBo promocje tam!Parkingu (brak) pam pam pam!Szukasz rekwizytów - na zapas kup ...
19/11/2020

🎶Jak potrzeba to...
Na Agnieszki, Agnieszki
Bo promocje tam!
Parkingu (brak) pam pam pam!
Szukasz rekwizytów - na zapas kup więcej, kup więcej
Lub wypożyczyć chcesz, to na Agnieszki i tylko tam🎶
Myślę że tą "reinterpretacją muzyki już odkrytej i ugruntowanej" 😛 nie podbiję świata, ale zostawmy to Spółdzielnia Muzyczna contemporary ensemble.
Pomimo zaleceń "mądrych głów", nie przebranżowimy się i pozostaniemy w sektorze w którym niemal nie mamy sobie równych:
-Dzień dobry, czy mają Państwo...
-Tak! (ale czasem nie wiem gdzie)
A dla Was finalny efekt poszukiwań (🎶Na Agnieszki, Agnieszki🎶) rekwizytów do tego fantastycznego zdjęcia!
i Hej!

Klaudyna Schubert // klaudynaschubert.eu, Kasia Kleszcz

Czy to sklep?Tu ludzie coś kupują? Patrzcie krasnal!Pachnie jak u mojej babci!Oooo, takie mieliśmy w domu rodzinnym...Bo...
29/09/2020

Czy to sklep?
Tu ludzie coś kupują?
Patrzcie krasnal!
Pachnie jak u mojej babci!
Oooo, takie mieliśmy w domu rodzinnym...
Boże ale chaos!
Chętnie, jako wolantariusz pomogę tu posprzątać!
A jakbym zapłacił, to mógłbym pooglądać co jest w piwnicy?
Nie wiem czy mi dnia starczy żeby wszystko pooglądać (nie starczy przyp. autora)
Czego tu nie ma?
Jestem typem poszukiwacza, a to moja wyspa skarbów!

Dwoma słowy:

Światło elektryczne, wygasza magię...
17/06/2020

Światło elektryczne, wygasza magię...

Dziś zabawa ze szkłem optycznym z huty Niemen. Zabawa pt. Mam dwa telefony i wazon i nie waham sie ich użyć. Filmiki w d...
04/05/2020

Dziś zabawa ze szkłem optycznym z huty Niemen. Zabawa pt. Mam dwa telefony i wazon i nie waham sie ich użyć. Filmiki w drugim poście
Ostrzeżenie: HIPNOTAJZING!!

Stare fotografie; odkąd pamiętam, to właśnie one oczarowywały mnie ponadprzeciętnie.Jeśli ktoś pyta o moją ulubioną dzie...
19/04/2020

Stare fotografie; odkąd pamiętam, to właśnie one oczarowywały mnie ponadprzeciętnie.
Jeśli ktoś pyta o moją ulubioną dziedzinę "antyko-staroci"; bez wahania wskazuję na papierowe wehikuły czasu.
A co w nich widzę? Widzę w nich prawdę. Podglądam skrawki dawnej rzeczywistości, wykradam bezwstydnie i bezkarnie; nieraz bardzo ważne i intymne momenty osób, po których czasem nawet nie pozostał napis na marmurowej płycie...
Ktoś może rzec: retusz fotografii jest tak stary jak ona sama, i w pełni się z tym zgodzę. Jednak retusz na przełomie XIX i XX wieku zwykle był robiony przez profesjonalistów, głównie z trzech powodów:
1. Na specjalne życzenie klienta indywidualnego. W XIXw. szczególnie częste jest zwiększanie wcięcia w talii pań oplecionych gorsetem. Retusz taki wykonywało się poprzez wydrapywanie niechcianych "niewklęsłości" bezpośrednio na kliszy. Wprawdzie na pierwszy rzut oka efekt był fantastyczny, jednak po bliższym przyjrzeniu się - wokół talii widoczne były charakterystyczne kreski od zadrapań na kliszy, czyli odpowiednik współcześnie nam znanych wygiętych fug i zniekształconych framug za Insta-pięknościami.
Dorysowano otwarte oczka fotografowanym martwym dzieciom, czy dziadkowi, który złośliwie nie dotrwał z żywotem do zamówionej sesji zdjęciowej. Domalowywano warkocze, dorysowywano kosztowności, czy eleganckie ubranie... do wyboru, do koloru,
2. Do celów komercyjnych. Tu nie ma się co rozwodzić; ktoś zaparkował furmankę z węglem, na dodatek z koniem "co się po robocie nie umyje", przed Teatrem Starym, a właśnie dziś przyjechał zacny fotograf, a słońce nieubłaganie zmienia cienie na architekturze... fotografię trzeba zdjąć tu i teraz - ale się Pan nie martwi - to się wytnie.
3. Oczywiście propagandowych; szczególnie polecam poszperać w internecie o znikających ludziach z fotografii w których figurowali ze Stalinem.

Niemal każdy retusz jest do wychwycenia gołym okiem, przez każdego, wystarczy się "pochylić" nad fotografią. Po za tym - największe smaczki ma fotografia amatorska!

Jak zwykle, wstępniaczek króciutki. To teraz może coś napiszę o tym o czym chciałem :)

Dziś Wam pokażę fotografię którą roboczo nazwałem; "Dziewczyny- kruszon gotowy! Wpadajcie z mężami (Stroje wieczorowe mile widziane)"
Nie jest to jakaś niezwykłą fotografia, szczerze pisząc ; nawet mi się nie podoba jakoś szczególnie, ale... ale jak się przyjrzycie to nie jest ono zdjęciem jakiejś tam zwykłej kucharki.

Fotografia nieco ponad 100 letnia, prawdopodobnie wykonana na kliszy szklanej - ponad prawym dolnym rogiem widoczne pęknięcie nośnika zdjęcia. Wywołana na papierze pocztówkowym i tymże formacie.

Na pierwszy rzut oka; przedstawia pracownicę kuchni, z mosiężnym moździerzem. Tło to świeżo rozłożony z kostki obrus, albo inna pościel. Czapa kucharska, wiadomo; higiena przede wszystkim.
Na drugi rzut oka, uderza nas bogactwo bluzki wyłaniającej się, spod fartuszka z piękną koronką.
Bluzka z niesamowitymi haftami w kształcie słońca, z guzami, lub perełkami, z ogromną ilością przeszyć ze szlachetnego materiału, przylegający kołnierzyk spięty zapewne srebrną broszą.
Myślę, że gdyby jakaś światowa celebrytka pojawiłaby się w takiej bluzce (czy też sukni) na jakiejś gali, wywołałaby niemałe poruszenie i to w dobrym słowa tego znaczeniu.
Na wstążce, niby mimochodem, wyeksponowany duży medalik z brązu, przedstawiający Matkę Boską. Fartuch czysty, w stanie idealnym, ręce niespracowane; trzymają pistel niczym berło, a nie ciężkie i niewygodne codzienne narzędzie pracy...

Otworzyłem na losowej stronie książkę kucharską ze zbiorów żony (dla lepszego kadru); 365 obiadów Lucyny Ćwierczakiewicz z 1911 r, która jest z mniej więcej tego samego okresu co to zdjęcie. Niczym dziennikarz Faktu, splotłem ze sobą dwie przypadkowe informacje i natychmiast w mojej głowie pojawiła się cała historia zdjęcia.

W 1913 roku w Krakowie, znana z niecodziennych pomysłów Pani E.W., żona szanowanego galicyjskiego antykwariusza, postanowiła wykorzystać gadżet, który jej mąż zakupił dwa miesiące wcześniej, będąc w sprawach służbowych we Lwowie...
Państwo W., wraz ze znajomymi od jakiegoś czasu, cyklicznie organizowali wieczorki towarzyskie z roboczą nazwą "Usmażeni 1913", które to polegały na nietypowym ugoszczeniu swoich przyjaciół i zaskoczeniu ich kulinarnie.
Na szczęście dwa lata wcześniej, bohaterka naszego zdjęcia, zakupiła sobie najnowszy krzyk mody kulinarnej; książkę pióra pani L. Świerczakiewicz "365 Obiadów". Oprócz standardowego pięciodaniowego obiadu, jako "danie" przewodnie wybrała Kruszon na winie reńskim z dodatkiem smażonych truskawek (wiadomo - witamina to podstawa człowieka).
Aby dodać smaczku oficjalnie wysyłanym pocztą galicyjską zaproszeń, postanowiła stworzyć pocztówkę z własną podobizną.
Korzystając z wcześniej wspomnianego zacięcia męża do fotografii (i przebieranek) . Włożyła strój jednej ze swych służek i w tymże stroju zapozowała do zdjęcia. Smaczku w zdjętej przez lubego podobiźnie miał dodać wyeksponowany medalik na którym widoczna była Matka Boska Kochawińska
Po dwóch dniach, wywołane zdjęcia w Atelier Kamera z krakowskiego Stradomia, przyniósł 10 letni chłopak na posyłki. Pozostało wziąć pióro do ręki i kaligrafując napisać zaproszenie.... "Dziewczyny- kruszon gotowy! Wpadajcie z mężami (Stroje wieczorowe mile widziane)".

I to tyle o tym zdjęciu, zaraz biorę następne z pośród kilku tysięcy w moich zbiorach.
Pamiętajmy, że ludzie się nie zmienili od setek lat i mają niemal te same potrzeby co my dzisiaj, zmieniły się tylko środki w jaki sposób się je zaspokaja.

No oczywiście prócz jednej rzeczy, w dzisiejszych czasach żadna szanowana dama nie dolałaby 2 szklanek przegotowanej wody do Kruszonu :) (Do zrozumienia żartu przeczytaj przepis z pierwszego zdjęcia)

Z powodu bardzo ciężkiej sytuacji na rynku i nie najlepszych wizji na przyszłość. Musieliśmy podjąć bardzo trudną decyzj...
01/04/2020

Z powodu bardzo ciężkiej sytuacji na rynku i nie najlepszych wizji na przyszłość. Musieliśmy podjąć bardzo trudną decyzję o przebranżowieniu naszych sklepów.
Od następnego tygodnia sklep HasztagRzM będzie się zajmował sprzedażą zabawek dla dziewcząt, zaś Rzeczy Minione chłopięcym asortymentem.
Zmieniamy też nazwy na Rzeczy Minionków, oraz hasztagGiRl.
Asortyment na zdjęciu już dostępny od poniedziałku... Ceny na priv

08/03/2020

Miały być dwa posty do momentu rozwiania tajemnicy... jednak uznajemy, że jeden z nich był tak krótki, że aż stał się niewidoczny! A drugi... to ten właśnie. Czas nagli... Czytajcie uważnie, bo nie będę powtarzał!

Dla tych co nie mają czasu: Otwieramy nowy sklep! Szczegóły na końcu.

A dla tych, co mają ochotę: mini-esej:

Firmie Rzeczy Minione stuknie w tym roku dekada istnienia. Ze statystyk przeprowadzonych w Polsce wynika, że do takiej starości dociera jedynie 2% firm.

Najczęściej firmy się zamykają z powodów:
> złej organizacji pracy - w tym wiodę prym, na podstawie moich wyczynów powinno się napisać książkę "Organizacja pracy: robisz to źle"!
> zbyt mocnej konkurencji - w tym wypadku to zawsze powtarzam: nie ma konkurencji, są tylko przyjaciele - polecamy się nawzajem, odsyłamy do swoich przybytków rozkoszy zakupowo-intelektualnych (Szczególnie pozdrawiam Antyki Józefa, Antykwariat na Kazimierzu Pavilon Vintage Classics PUNCA)
> nieudanych inwestycji - skup w Rzeczach Minionych wg mojej wiedzy to jeden z największych skupów w Krakowie. Co do ich trafności, niektórzy mają wątpliwości (pozdrawiam najbliższych 😚 )- jednak sklep nas utrzymuje, a pełny lokal i 140 m2 magazynów wypełnionych "starociami" mówią same za siebie. Odhaczam!
> płynność finansowa (a właściwie jej brak) - wszyscy co ze mną handlują wiedzą, że jest to dla mnie najważniejszy punkt. By ją utrzymać potrafię sprzedawać produkty bez zysku, a nawet ze stratą - podstawą biznesową dla mnie jest to, że jak chce coś zakupić od klienta - pieniądze muszą zostać wypłacone natychmiast.
> Brak innowacyjności procesów i technologii - i o tym punkcie chciałbym napisać - jak coś zmienić, by nic nie zmieniać?

I tak dotarliśmy do końca wstępu. Przerażeni? Nie ma co się martwić, pisząc teraz ten tekst w tym momencie, wydaje mi się, że wstępniaczek będzie najdłuższą częścią tego postu - ale jak to będzie, zobaczymy. Byleby Woźniaka nie poniosło za bardzo!

Stali goście na naszej stronie Facebookowej i klienci "stacjonarni" wiedzą, że borykamy się naszymi zwiększonymi żądzami co do powierzchni. Problemy ekspozycyjne zaczęły mocno dawać nam się we znaki. Z wielkim bólem postanowiliśmy poszukać znacznie większego lokalu (o naszych perypetiach nie będę pisał, bo nie miałoby to większego sensu).
Finalnie stanęliśmy dokładnie w tym samym miejscu w jakim zaczęliśmy poszukiwać lokalu, tyle że minęło niemal pół roku.

Zaczęliśmy szukać inspiracji i ją znaleźliśmy! Postanowiliśmy skorzystać z taktyki aktualnie najbardziej medialnej rzeczy na świecie, która jest na ustach każdego (na szczęście nie dosłownie): koronawirusa.
Po co mamy zwiększać swoje gabaryty, skoro możemy zostać tam gdzie jesteśmy i przy okazji zarazić swoją Rzeczominionowatością inny lokal?
Po co mamy stworzyć odległy od naszego punktu oddział, skoro możemy mieć lokale jeden przy drugim - osłabiając silną wolę naszych klientów i ich próby nieskręcania na św. Agnieszki (bo znowu kupię coś pięknego) i zaatakować ze zdwojoną siłą?
Po co tworzyć identyczny wizażowo sklep, skoro możemy zmutować i stworzyć coś ewidentnie takiego jak my, ale całkowicie innego zarazem?
Po trzykroć: Ano, po nic!

I co ? I co zapytacie ? (nie, nie zapytacie, bo na początku tego eseju już zdradziłem tajemnicę dla niecierpliwych)

Stworzyliśmy drugi sklep, niemal na przeciwko naszego.
Sklepy będą połączone niewidzialną (jak pierwszy post) pępowiną. Sklep Matka będzie przez nią żywił maleństwo (zaledwie 70m2) swoim towarem.
O nic się nie martwcie - Jędrne i kształtne zasobniki Rzeczy Minionych, "pokarmu" mają tak wiele, że wystarczyłoby na sześcioraczki :)
Hasztagrzm (czytamy końcówkę ErZetEm, a nie rzm), bo tak ochrzciliśmy maleństwo, postara się was zauroczyć przedmiotami: nietuzinkowymi, osobliwymi, pięknymi, kiczowatymi, z pogranicza dobrego smaku, oraz sztuką współczesną...

Jak na młodzież przystało, będziemy siedzieć w mediach społecznościowych i fotografować wszystko (oprócz naszych posiłków) - dzięki czemu, ci co daleko, lub bez czasu - będą mogli być na bieżąco.

Zaczynamy od najbliższej soboty (14.03) od godziny 14.00 do 18.00, na ul. św Agnieszki 10.
Będzie nam niezwykle miło jeśli uda Wam się znaleźć trochę czasu i Nas wesprzecie swoją obecnością w tych pierwszych godzinach po narodzinach.

Tymczasem zapraszam Was do obserwowania stron:
FB: https://www.facebook.com/HasztagRzM/
Instagram: https://www.instagram.com/hasztagrzm/

Zapraszamy serdecznie na nasz kanał na YouTube.
www.youtube.com/

Adres

Ulica świętej Agnieszki 1
Kraków
31-071

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 18:00
Wtorek 10:00 - 16:00
Czwartek 10:00 - 18:00
Piątek 10:00 - 16:00
Sobota 10:00 - 14:00

Telefon

+48888304634

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rzeczy Minione umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Rzeczy Minione:

Udostępnij

Kategoria