07/10/2026
Opowiem Wam dziś, jak to wszystko się zaczęło....
Od zawsze chciałam, by moje szydełkowe ozdoby były takie moje. Nie lubiłam odtwarzać cudzych wzorów, bo one po prostu były takie nie moje, czyjeś, obce.
Owszem, było to dobre rozwiązanie, gdy trzeba było zgłębiać tajniki szydełkowych splotów, nie było tyle wprawy, by komponować własne projekty.
Kiedyś lata temu dziergając jakieś białe ozdoby naszła mnie myśl, że takie choinki całe w bieli są owszem eleganckie, ale jakieś takie zimne, bez życia.
Postanowiłam je więc pomalować i powstały widoczne na pierwszym zdjęciu barwne bombki w stylu folk. Najpierw kilka bombek, potem cała choinka.....
Potem szydełkując białego aniołka też pomyślałam, aby go jakoś pokolorować, by był nieco weselszy i takim oto sposobem powstała pierwsza, barwna panienka. Oczywiście była zielona, bo to mój ulubiony kolor.
Potem, naturalną koleją rzeczy powstały następne, w innych wersjach kolorystycznych.
Pośród komentarzy pod postami z panienkami znajdowałam często sugestie, że babom przydały by się chłopy i tak powstał pierwszy facet.
Potem kolejni, kolorystycznie dopasowani do barwnych panienek.
Szydełkując tak barwne babeczki i facetów przyszedł pomysł na to, że przecież bardzo łatwo można ich przekształcić w jakąś ludową parę.
Wybór padł na strój krakowski, chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych. Przecież wystarczy odrobina koloru, jakieś najbardziej charakterystyczne elementy i już. Tak pomysł przybrał realne krakowskie kształty.
Potem przyszedł czas na górali. Wiadomo góral, pelerynka, kapelutek, piórko i już. Góralka wiadomo kiecka, korale, gorsecik, warkocze.
Potem ktoś zarzucił temat, by babeczki miały korale, takie przypominające prawdziwe, wypukłe, czerwone... I ten pomysł udało się zrealizować.
I tak zaczęły powoli powstawać kolejne pary z różnych regionów naszego kraju, dzięki podpowiedziom zamawiających, nadesłanym zdjęciom zyskiwały coraz więcej charakterystycznych szczegółów.
Wędrowały w różne zakątki nie tylko Polski ale i za granicę.
Przyszedł też czas, że stały się też lokalnym upominkiem w stylu folk dla różnorakich gości odwiedzających naszą lipską ziemię.
Taka oto była droga od mojego zamiłowania do kolorów i szydełkowania do figurek w strojach regionalnych, odwzorowujących rzeczywiste stroje regionalne.
Wszystkie one powstają z barwnych kordonków od Ariadny, ogromu pracy ( wykonanie jednej takiej figurki to od 3,5 do 4,5 h w zależności od ilości szczegółów) i mojego zamiłowania do kolorów.
Czasem tylko gdzieś w głowie pojawia się pytanie
- Po co to wszystko?
- Czy warto było?
- Czy to ma sens?
Napisz, co byś odpowiedziała....
Może zechcesz mi coś przekazać?
A może po prostu potrzebujesz skrytykować to co robię?
Pisz śmiało.
A może potrzebujesz nietypowego upominku? Napisz, uzgodnimy co trzeba.