11/08/2026
Nazywam się Maja Uzarowicz i stoję za Studio Uzarowicz.
Pierwsze spotkanie z klientem zwykle trwa dłużej, niż planowaliśmy. I przez sporą jego część właściwie niewiele mówię.
Słucham i obserwuję. Interesuje mnie nie tylko to, co ktoś mówi, ale też to, co pojawia się między słowami. Kiedy zaczyna się uśmiechać, przy jakim temacie pojawia się napięcie, co wywołuje entuzjazm, a co zdecydowane „nie”.
Zastanawiam się też, czy klienci oczekują ode mnie, że poprowadzę ich w bardziej nieoczywiste rejony, czy raczej potrzebują uporządkowania pomysłów, które już mają w głowie.
Projekt wnętrza to przecież znacznie więcej niż wybór materiałów, mebli czy kolorów.
Estetykę projektanta można zobaczyć w portfolio, publikacjach czy na Instagramie. Dużo trudniej zobaczyć tam, jakim jest człowiekiem we współpracy.
A wybierając architekta czy projektanta wnętrz, wybieramy też osobę, z którą przez kilka, czasem kilkanaście miesięcy będziemy podejmować naprawdę dużo ważnych decyzji. Będziemy się zgadzać, nie zgadzać, zmieniać zdanie, szukać rozwiązań i czasem trochę stresować.
Dlatego myślę, że dobrze się polubić. Dobrze czuć, że można sobie zaufać i swobodnie powiedzieć: „nie, tego jednak nie chcę” albo „nie jestem pewien, przekonaj mnie”.
I właśnie dlatego pierwsze spotkanie jest dla mnie tak ważne. Nie tylko po to, żebym poznała Was i Wasze potrzeby. Wy też macie wtedy okazję sprawdzić, czy chcecie przejść przez ten proces właśnie ze mną.
Dziękuję, że jest nas tutaj już 500. I że mogę pokazywać Wam trochę tego, co robię.
Maja
Photo by Ewelina Cichocka