26/07/2026
Jako NUMIS Klitończyk mieliśmy okazję być wydawcą książki Artura Pyrzyka "Tajna seria banknotów Miasta Polskie E-71". Polecamy rozmowę z autorem, którą dziś opublikował Portal Numizmatyczny - nie tylko o monetach
Seria banknotów "Miasta Polskie", a konkretnie informacje na jej temat, była przez długie dziesięciolecia okryta tajemnicą i miała status TAJNE. O istnieniu takich banknotów dowiedzieliśmy się dopiero 27 lat od upadku komunizmu. Śmiało zatem można zaryzykować stwierdzenie, że była to jedna z największych tajemnic okresu PRL, której "tajność" obowiązywała również przez blisko 3 dekady III RP.
Już po tym krótkim wstępie wielu z was, nie widząc poniższej grafiki, domyśliłoby się kto jest dzisiejszym gościem ROZMOWY TYGDNIA. To oczywiście Artur Pyrzyk autor wyśmienitej książki "TAJNA SERIA BANKNOTÓW MIASTA POLSKIE E-71", która kilka miesięcy temu miała swoją premierę a jej nakład bardzo ale to bardzo szybko się rozszedł - dziś pozostaje poszukiwanie jej na rynku wtórnym.
Po tym wstępie, zapraszam was serdecznie do lektury naprawdę pasjonującej i inspirującej rozmowy z autorem książki. Oddaję głos Arturowi.
Zanim jednak zaczniecie czytam dzisiejszą rozmowę, zastanówcie się z kim jeszcze na PN chcielibyście przeczytać ROZMOWĘ TYGODNIA - propozycje dawajcie w komentarzu lub wiadomościach prywatnych.
.. i jeszcze jedno ✍️✍️✍️: Jeśli podobają ci się treści jakie Ci dostarczam codziennie na Portalu Numizmatycznym, zostaw reakcję pod tym postem w formie łapki, serduszka czy komentarza. Będzie to znak dla mnie, że to co robię ma sens.
🗣️🗣️🗣️ ROZMOWA TYGODNIA Z ARTUREM PYRZYKIEM:
🎤 Wydana przez Ciebie książka „Tajna seria banknotów Miasta Polskie E-71”, była absolutnie pionierskim na polskim rynku wydawnictwem. Zająłeś się tematem, który jeszcze do niedawna był owiany tajemnicą – gdzieś ktoś coś słyszał, ale na tym się skończyło. Przełom nastąpił w roku 2015/16, gdzie po odtajnieniu, podczas konferencji prasowej w PWPW, zaprezentowano tajne do niedawna banknoty. Kolejna dawka informacji dla opinii publicznej to wykład Piotra Woyciechowskiego w 2022 roku w Centrum Pieniądza NBP. Przy tej okazji nasz bank centralny zorganizował mobilną wystawę dotyczącą tej serii. Chciałem Cię zapytać, czy od początku wiedziałeś, że to jest właśnie ten temat, który chcesz opracować w formie książki, czy był to raczej przypadek i zbieg okoliczności, że akurat temat ten odtajniono, a ty miałeś w planach inne wydawnictwo notafilistyczne, ale skoro pojawiła się taka sensacja to grzechem byłoby odpuścić sobie ten temat?
ARTUR PYRZYK: Pomysł napisania książki pojawił się już dawno temu a tematyka związana była z wykonywanym przez mnie zawodem. Jednak podczas zbierania materiału okazało się, że dziedzina o której chciałem napisać rozwijała się tak bardzo dynamicznie, że książka w momencie opuszczania drukarni byłaby już mocno nieaktualna przez co porzuciłem pomysł na książkę a zebrane informacje umieściłem w serwisie internetowym. Przełom nastąpił po wykładzie Piotra Woyciechowskiego i mobilnej wystawie zorganizowanej przez NBP.
Zainteresowałem się serią „Miasta Polskie” E-71 i zacząłem szukać informacji na jej temat. W oparciu o zebrane informacje napisałem obszerny artykuł, który opublikowałem na grupie „Banknoty Kafejka”. Jednocześnie zasugerowałem Panu Czesławowi Miłczakowi aby w kolejnym wydaniu katalogu zamieścił informację o tej serii, która jest częścią historii polskiego pieniądza papierowego. Wysłałem także swój artykuł gdyby autor potrzebował więcej informacji. Wkrótce Pan Czesław zatelefonował do mnie i powiedział, że artykuł po rozbudowaniu i uzupełnieniu to doskonały materiał na książkę. Takie słowa od autorytetu w dziedzinie polskiej notafilistyki zmotywowały mnie do tego stopnia, że nie było już odwrotu, ta książka musiała powstać.
🎤 Tajna seria o kryptonimie E-71 została przygotowana na wypadek ewentualnego konfliktu zbrojnego z „imperialnym” zachodem. Skoro przygotowano banknoty, to wychodzi na to, że ryzyko konfliktu było naprawdę wysokie? Poza tym, z tego co piszesz w swojej książce, dokumenty związane z produkcją tych banknotów zawierały nie tylko informacje na ich temat, ale również nt. miejsca ich ewentualnej produkcji i deponowania przed i w czasie konfliktu zbrojnego. Mało tego, piszesz również, że w dokumentach są wzmianki o losach Mennicy Państwowej w okresie wojny. Patrząc zatem na rozmach władzy ludowej, według Ciebie było to tylko „dmuchanie na zimne” czy realne przygotowanie do wojny?
ARTUR PYRZYK: Przypomnijmy jakie wtedy były realia. Polska Rzeczpospolita Ludowa była krajem który politycznie, gospodarczo i militarnie był w pełni podporządkowany Związkowi Radzieckiemu. Najważniejsze decyzje zapadały nie w Warszawie lecz w Moskwie. Podobnie było w tym przypadku. Generałowie radzieccy planowali atak na kraje z bloku NATO ale to Ludowe Wojsko Polskie miało za zadanie zaatakować i szybko zająć tereny Danii, północnych Niemiec i krajów Beneluksu w ramach tzw. „Planu operacji zaczepnej Frontu Nadmorskiego”. I bez względu na to czy nasze władze ludowe brały na poważnie te plany, musiały rozpocząć przygotowania gdyż nad wszystkim czuwał „wielki brat” z Kremla.
🎤 Dokumenty odtajniono, opinia publiczna dostawała coraz więcej informacji nt. temat. Zdecydowałeś się zgłębić to zagadnienie. Najpierw był obszerny artykuł na grupie „Banknoty Kafejka”, a potem praca nad książką. No właśnie, napisz pokrótce jak wyglądała Twoja praca nad książką? Czy poza tym co ujawnił i opublikował NBP, dotarłeś do jakichś innych informacji np. w archiwach czy innych instytucjach?
ARTUR PYRZYK: Moja praca polegała na przebudowaniu i uzupełnieniu artykułu o informacje związane z tłem politycznym. Musiałem na nowo przygotować część katalogową. Na koniec na zasadzie ciekawostki dodałem informacje o kartach zaopatrzeniowych przygotowanych na wypadek konfliktu zbrojnego. Obok informacji pozyskanych z dostępnych źródeł, w swojej pracy zamieściłem także te, które otrzymałem bezpośrednio z Narodowego Banku Polskiego. Części informacji udzielił mi także Pan Marcin Madejski (współautor katalogu towarzyszącego wystawie mobilnej zorganizowanej przez NBP), który zgodził się zostać konsultantem mojej książki.
🎤 Od wydania książki minęło już trochę czasu. Czy po jej wydaniu pojawiły się jakieś nowe, nieznane ci dotychczas informacje, poszerzające twoją wiedzę na ten temat, czy temat raczej jest wyczerpany?
ARTUR PYRZYK: Nie, nie pojawiły się żadne nowe informacje ale temat nadal nie jest wyczerpany. Myślę, że wiem gdzie należy szukać kolejnych informacji. I tak, chodzi mi po głowie II wydanie.
🎤 Twoja książka spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem na rynku. Nakład szybko się rozszedł a i opinie nt. wydawnictwa były pozytywne. Też tak to odebrałeś?
ARTUR PYRZYK: Szczerze przyznam, że nie spodziewałem się tak pozytywnego odbioru. Po otrzymaniu nakładu z drukarni wysłałem egzemplarze do kilku ważnych dla mnie osób ale nie publikowałem ogłoszeń o wydawnictwie gdyż na nadchodzący weekend premierę swojego V zeszytu zapowiedział wtedy Michał Biskup. Ale już w ten wspomniany wcześniej weekend ukazały się pierwsze recenzje mojej książki i się zaczęło. Komentarze, pytania, wiadomości prywatne czy można już zamówić czy jest już jakaś lista chętnych. Poczułem się wtedy jak kierownik sklepu spożywczego w stanie wojennym. Po pierwszych ogłoszeniach nakład rozszedł się w niecałe dwie godziny, dlatego kolejnego dnia podjąłem decyzję o dodruku. To było bardzo budujące.
🎤 Piszesz, że zgodnie z dokumentami do których dotarłeś, wydrukowane banknoty (powołujesz się na dokumenty, w których jest mowa o wydruku wszystkich nominałów w ilościach idących w dziesiątki milionów sztuk), na początku lat dwutysięcznych, zostały komisyjnie zniszczone. Zachowały się tylko te pojedyncze komplety znajdujące się w zasobach PWPW i NBP. No właśnie, pytanie które pojawia się zawsze przy okazji tej serii. Czy uważasz, że rzeczywiście wszystkie banknoty zostały zniszczone, czy znając życie za kilka czy kilkanaście lat, kiedy kurz opadnie jakieś sztuki wypłyną na rynek i będą taką sensacją jaką na początku były banknoty emigracyjne?
ARTUR PYRZYK: O tej serii banknotów dowiedzieliśmy się dopiero po 27 latach od upadku komuny w Polsce więc śmiało można stwierdzić, że jedna z największych tajemnic PRL utrzymywana była także w III RP. Dlatego później niż wcześniej pojawią się jakieś pojedyncze egzemplarze, które zostały ocalone przed zniszczeniem. Oczywiście jest to tylko moja opinia ale podobnie było z banknotami z emisji londyńskiej. Z tą różnicą, że z emisji londyńskiej odłożono 1000 kompletów do celów archiwalnych, a z serii E-71 istnieją tylko 3 komplety nierozciętych arkuszy. Nawet nie próbuję wyobrazić sobie ceny jeśli taki walor trafi na aukcję.
🎤 Gdzieś przeczytałem informację w formie luźnego komentarza jednego z kolekcjonerów, że być może NBP cały czas ma w swoich zasobach jakąś pulę tych banknotów i kiedyś wyda oficjalny w album, podobny do tego, który kilka lat temu wydało z banknotami PRL. Uważasz, że jest to realne czy to akurat należy schować między kolekcjonerskie bajki?
ARTUR PYRZYK: Trzeba na to zagadnienie popatrzeć z kilku stron. Istnieją protokoły, które potwierdzają zniszczenie nakładu i NBP raczej nie zostawił żadnych zapasów (mógłby je chociażby pokazać na mobilnej wystawie). Album z banknotami serii „Wielcy Polacy” czy też późniejszy z niewprowadzoną serią banknotów „Miasta Polskie” autorstwa Waldemara Andrzejewskiego było łatwo wyemitować gdyż NBP był w posiadaniu tych walorów. Z drugiej strony w zasobach NBP przechowywane są dwa komplety materiałów wyjściowych w oparciu o które można rozpocząć produkcję serii „Miasta Polskie” E-71. W mojej opinii raczej nie liczyłbym na kolejny album. Trudno sobie wyobrazić aby NBP zlecił PWPW produkcję banknotów tylko po to aby umieścić je w albumach. Jest jeszcze trzecia strona. Skoro skrzynie z materiałami wyjściowymi odkryto przypadkiem nie mamy pewności czy w czeluściach NBP nie zawieruszył się worek lub kilka z wydrukowanymi banknotami…
🎤 Wiem, że interesujesz się okresem PRLu, zarówno w temacie pieniądza, jak i ogólnie okresu historycznego. Powiedz mi proszę, czy masz plany na wydanie jakiejś kolejnej książki dotyczącej banknotów? Jest jakiś temat, który cię zainteresował i zgłębiasz jego tajniki?
ARTUR PYRZYK: Tak, mam taki plan. Zebrałem już pokaźny materiał źródłowy i powoli rozpoczynam prace nad kolejną książką. Tymczasem nie chciałbym zdradzać tematyki, powiem tylko, że pozostaje w okresie PRLu.
🎤 Artur Pyrzyk to notafilista badacz / naukowiec czy również kolekcjoner? Jeśli kolekcjonujesz banknoty to przypuszczam, że jest to pieniądz papierowy okresu PRL?
ARTUR PYRZYK: Tak, są to banknoty z serii datowanej na 1948 rok wraz z uzupełniającym ją banknotem 1000 złotowym z 1962/65 oraz seria „Wielcy Polacy”. Dodatkowo kolekcjonuję bony Banku PeKaO i Baltony. Do kolekcji chętnie włączam też walory „okołobanknotowe” – bony rewaloryzacyjne, oszczędnościowe, talony i czeki podróżnicze a nawet książeczki oszczędnościowe i czekowe.
🎤 Masz już niemałe doświadczenie kolekcjonerskie i badawcze w temacie pieniądza papierowego. Jesteś na rynku od dobrych kilku lat. Jak na przestrzeni ostatnich lat postrzegasz rynek kolekcjonerski pieniądza papierowego? Z pewnością w ostatnich latach bardzo dynamicznie się rozwinął – duży dopływ nowych osób, dużo fajnych wydawnictw, grup tematycznych. Czy według Ciebie sięgamy już powoli sufitu w rozwoju, czy jest jeszcze przestrzeń na dalszy rozwój?
ARTUR PYRZYK: Myślę, że nadal jest sporo nieodkrytych tematów. Swego czasu Grzesiek Gucwa wysnuł teorię, że popularny „rybak” z 1948 roku z sześciocyfrowym numeratorem w serii „A” nie istnieje. Rok później udało mi się dotrzeć do aktu prawnego, który tę teorię potwierdził. Innym razem podczas wywczasów zadałem pytanie Kapitanowi Żeglugi Wielkiej Romanowi Majowi o bony PHZ Baltona, które to pytanie rozpoczęło długą opowieść na kanwie której napisałem obszerny artykuł. Pozostając w tematyce bonów Baltony choćby tu jest wiele do odkrycia. Historia Baltony mówi, że już w 1952 roku zorganizowano dla marynarzy polskich sklepy w których uprawnieni mogli nabywać różne towary po cenach dewizowych ale za tzw. bony, a Cz. Miłczak wspomina w katalogu, że prawdopodobnie istniały emisje bonów w latach 1960 i 1965. W mojej opinii kolekcjonerzy specjalizujący się w innych okresach również dodaliby coś od siebie.
🎤 Za rozwojem rynku idzie również wzrost cen walorów i to momentami nienormalnie szybki. Czy zatem kolekcjonowanie banknotów to już „zabawa” dla bogatych, czy jest tu jeszcze przestrzeń dla osób z mniej zasobnym portfelem?
ARTUR PYRZYK: To wszystko zależy od tego jaki profil kolekcji obierze sobie początkujący kolekcjoner. Okres występowania, rzadkość, dostępność na rynku, stan zachowania to wszystko ma wpływ na zasobność portfela, którym powinien dysponować zbieracz. Myślę, że nadal można rozpocząć przygodę z kolekcjonowaniem banknotów bez konieczności wielocyfrowego salda na rachunku bankowym.
🎤 Na koniec, co byś jako starszy kolega doradził tym wszystkim, którzy dopiero wchodzą na rynek i są na początku przygody notafilistycznej? Dwie, trzy złote rady starszego kolegi.
ARTUR PYRZYK: Przede wszystkim czytać fachową literaturę, której mamy coraz więcej na rynku. Czytać nie tylko o samych banknotach ale także o technikach druku, projektantach, realiach historycznych. Obok literatury mamy też sporo grup merytorycznych na platformie Facebook, gdzie można znaleźć masę ciekawych informacji. Po drugie młodzi zbieracze nie powinni obawiać się zadawać pytań. Niejednokrotnie uchroni ich to przed „zapłaceniem frycowego”.
🎤 Serdecznie dziękuję za rozmowę i jeszcze raz gratuluję fantastycznej książki.
ARTUR PYRZYK: Dziękuję za zaproszenie do wywiadu.
Rozmawiał: Piotr Kosanowski
wśród fanów