31/07/2023
Lubiła siadać na ganku i długimi chwilami wpatrywała się w przestrzeń pomiędzy jej chatką a lasem.
Chwile przemieniały się w minuty i kwadranse, kwadranse w godziny, tak, że czasem letnie słońce zeszło znad jabłoni aż za płot, nad pole i ledwie już tylko migotało czerwienią zachodu, a znad łąk schodziły się wilgotne mgły... I dopiero wtedy Wiedunka postanawiała wejść do chatki. Uwijała się wtedy prędko i zwinnie, dobrze wiedząc, że rozciągnięty na siedzeniu przed gankiem czas teraz się skurczył jak guma od majtek; takie wszak prawa wszechświata i fizyki, że co naciągniesz to musi się potem skurczyć, aż wreszcie powróci do swojej dawnej formy! Bynajmniej to siedzenie na ganku nie było tylko siedzeniem.. Cóż tam się działo w przestrzeni pomiędzy oczami Wiedunki a odległym lasem, to wiedziała tylko ona... Dość rzec, że potem wracała do kuchni z zupełnie zamglonym, nieobecnym wzrokiem i czasem z filuternym uśmiechem, a czasem ze łzą pod rzęsami. Gdy dziewczynka raz zapytała, co też tak godzinami widzi przed sobą, odparła tajemniczo:
- "Tam się czas i dzieje w czasie układają, kochanie... To, co BYŁO... To, co JEST... I to, co BĘDZIE. A ja muszę patrzeć uważnie, żeby wątków nie pomylić, bo jeśli pomylę wschód z zachodem i wczoraj z dzisiaj, to może z tego i co zabawnego wyniknąć, ale prędzej to wielka katastrofa będzie..! "
- Coś zabawnego..?! - dopytywała dziewczynka - Tak jak to, gdy Wierecki przyleciał i krzyczał przejęty, że ktoś mu krowę pognał przez pole?! A potem jego żona, Wierecka, tak samo przyleciała i mówi, że dziwi się, bo widziała męża swojego, jak krowę przez pole pędzi hen, daleko? Hihihi! I krowa się znalazła, jakby nigdy nic, pod lasem! Haha, nikt jej tedy nie ukradł, pamiętasz Wiedunko?! Ale Wierecki ni w ząb nie pamięta, że ją ganiał?! Haha! Czy to wtedy wątki czasu Ci się poplątały nieumyślnie..? I pan Wierecki sam siebie wtedy widział w polu, goniącego krowę..?
- Haha, tak sprycioszko, właśnie tak się może stać! Ludzie zrobią różne rzeczy, potem zapomną, bo zrobili je w przyszłości więc jeszcze o tym nie wiedzą, że to uczynią. Ale byli już tam, a teraz cofnęło ich z powrotem do tutaj... Albo tak zwane dejavu mają...tak,to nie szkodzi gdy tak się stanie. Czasem wręcz dobrze, dejavu coś im przypomni i unikną większej życiowej pomyłki może. Czasem plączę wątek specjalnie, żeby człowiek mógł coś zobaczyć, zrozumieć i zmienić swoje postępowanie w przyszłości. Tak, wtedy plątanie wątków czasowych nam wszystkim dobrze służy. Ale gorzej, gdy do pomyłki dojdzie w zjawiskach natury... Gdy kwiat zakwitnie zanim roślina pąk wyda, albo gdy sarnę niechcący zawrócę na pole o zmroku i wilcy ją pochwycą, a miały tego dnia dzika upolować... Dzik wejdzie w szkodę sąsiadowi, a ten urobek swój dzienny straci i przez to nie będzie mógł posłać syna do szkoły, na podręczniki mu już nie starczy... Dlatego czesanie wątków czasu to zajęcie ważne i niebezpieczne. Można czyjeś życie zmienić, zmarnować... Nigdy nie wiesz, co taki zaplątany wątek może zrobić, czy przyniesie szczęście czy nieszczęście. Kiedyś Cię nauczę.
- Nauczysz mnie... co..? - w zdumieniu rozdziawiła buźkę dziewczynka.
- Nauczę Cię snuć i czesać te wątki, głuptasie - ze śmiechem odpowiedziała Wiedunka. Wiedziała, że jeszcze wiele wiosen musi upłynąć zanim Mała Grusza nauczy się wszystkiego co niezbędne, do zgrabnego splatania wątków życia. Ale wiedziała też, że Mała Grusza będzie świetną Splatającą. Aby to się stało, najpierw trzeba być Widzącą, a to nie każdemu przychodziło tak gładko. Tymczasem Mała miała naturalny dar i była otwarta na widzenie już teraz, co bardzo dobrze wróżyło na przyszłość. No i miała szczere, ufne serce... A to do splatania wątków życia jest najważniejsze...
🌿🌿🌿🌿🌿
Fragm. książki "Dziewczynka Z Lasu" mojego autorstwa ✨