25/08/2026
Kiedy szyję, zawsze myślę o osobie, dla której powstaje to, co tworzę. Zastanawiam się, czy jej się spodoba, czy wywoła uśmiech, czy poczuje, że włożyłam w to kawałek swojego serca.
Ale tym razem te myśli są zupełnie inne. Towarzyszy mi trwoga, dramat i poczucie bezsilności… Zaciska mi się gardło, kiedy myślę o osobie, naszej przyjaciółce, dla której powstają te czapki. O tym, przez co właśnie przechodzi i o tym, co jeszcze przed nią.
Chciałabym, żeby były czymś więcej niż tylko nakryciem głowy. Żeby dawały siłę, otuchę, poczucie piękna, odrobinę radości i choć trochę światła w trudnym czasie.
Nie potrafię uszyć zdrowia. Nie potrafię zabrać strachu ani sprawić, żeby ta trudna droga nagle zniknęła. Mogę jednak uszyć coś miękkiego, kolorowego i pełnego dobrych myśli.
I chyba właśnie dlatego te czapki są bardziej wyjątkowe niż inne, nie takie zwykłe kolorowe okrycia głowy.
Szyło mi się tym razem tak trudno…i długo się nie mogłam zebrać.
Ten rak musi iść wspak!