17/09/2026
Muszę się z Wami tym podzielić, bo choć jestem pewna, że jak przeczytacie to stwierdzicie "eh, znam to" to uważam, że żadnej z nas takie podejście nie służy.
Oto historia:
Spotkanie pomiarowe, u klientki w domu, projekt zapowiada się ciekawy - drewno, niestandardowa konstrukcja, i co najważniejsze: to coś, co rozwiąże jakiś problem i umili komuś życie.
Wszystko już zmierzyłam, zapisałam, dopytałam o co trzeba, mamy potwierdzone materiały, terminy, no super! Spotkanie w ogóle konkretne, do rzeczy, klientka wie czego chce i ma to marzenie sens.
I potem pada pytanie "czy ten pomysł jest dziwny? Czy jest głupi?"
I wiecie co? Jak mi się smutno zrobiło... Bo uderzyło mnie, jak my, kobiety, przepotwornie w siebie wciąż wątpimy. Choć wszystko jest przygotowane, przemyślane, naprawdę zero udziwnień i kombinacji, to i tak jest wątpliwość czy przypadkiem nie jest źle? Niewystarczająco? A skoro projekt jest głupi to może... może i ja jestem?
I wiecie, to nie było złe pytanie, nie ma z resztą złych pytań. Odpowiedziałam najlepiej jak potrafiłam - że jeżeli ten projekt ułatwi jej życie, będzie jej służył to jest bardzo trafny, bardzo dobry i wcale nie głupi.
Ale sam fakt, że w ogóle to pytanie padło, uświadomiło mi, że gdzieś tam z tyłu głowy, to powątpiewanie w siebie i swoje pomysły tkwi, w każdej z nas. We mnie, jak robię te meble, jak kwestionuje swoje umiejętności żeby na koniec wypuścić produkty premium. I w Was, w codzienności bycia mamą, żoną, pracownicą, you name it. Zawsze można lepiej, zawsze ktoś by wymyślił mądrzej, bo my to zawsze niewystarczająco.
Ale czy aby na pewno?
Dziewczyny, brzmi znajomo?
stolarka | meble na wymiar | pomiary | projekt | kobieta |