25/07/2025
Cześć! Dzień dobry!
Ostatnio jedna z moich klientek zapytała mnie, dlaczego tak mało mnie w social mediach? Robię przecież takie piękne projekty, czemu ich nie pokazuję? Czemu od ponad roku nic się u mnie nie dzieje na stronie?
Zapytała też, czy coś zmieniło się w moim stylu projektowania, bo jej gust bardzo się zmienił od czasu naszej ostatniej współpracy.
Zacznę od socjal mediów?
Cóż…
Szczerze? Trochę się z nimi nie lubimy.
Tworzenie postów bywa dla mnie trudne i obciążające.
Czasami siadam, żeby coś napisać… i mam pustkę w głowie, bo cała moja energia w ciągu dnia poszła na projekt. Na rozmowy z klientami o ich potrzebach, na tworzenie koncepcji, które pozwalają wygodniej żyć, na budowanie nastroju na wizualizacjach, na wybory najlepszych materiałów, na dopracowane w szczegółach rysunki, na spinanie budżetu, rozmowy z dostawcami, wyceny i wiele innych.
Wszystko po to, żeby oddać klientowi wnętrze, które działa, jest możliwe do zrealizowania i spełnia marzenia, a co najważniejsze daje spokój podczas remontu, jak i później.
Po takim dniu ostatnią rzeczą, na którą mam siłę, jest wrzucenie posta.
Pewnie wielu z Was ma podobnie. Wracacie po pracy i po prostu potrzebujecie chwili, żeby poczuć, że w ogóle oddychacie.
W prowadzeniu social mediów nie pomaga też fakt, że… jestem introwertyczką.
Mówienie do kamery to dla mnie wyzwanie.
Od kilku lat próbuję się z tym zmierzyć, ale nie udaje mi się tego przełamać.
Mam nadzieję, że trend na „rolki gadane” nie przekreśli wiedzy i doświadczenia takich osób jak ja, które być może nie pokazują siebie w kamerze, ale za to wkładają serce, uważność i ogrom pracy w każdy centymetr kwadratowy projektowanej przestrzeni.
…
To drugie pytanie poruszyło we mnie coś ważnego. Zaczęłam się zastanawiać co się u mnie zmieniło, także pod kątem gustu?
Prawda jest taka, że… ogólnie zmieniamy się pod różnymi względami, nie tylko pod względem gustu.
Z czasem dojrzewamy do różnych decyzji. Pojawiają się nowe materiały, inspiracje, trendy, technologie. Widzimy rzeczy, których wcześniej nie było, bo nikt ich jeszcze nie wymyślił albo po prostu nie były dla nas dostępne.
Zmieniamy się.
I ja też się zmieniam. Jako projektantka i jako człowiek.
A co dokładnie się zmieniło?
Zafascynował mnie ostatnio temat neuroarchitektury – czyli projektowania w zgodzie z rytmem dobowym, biologią i psychofizycznymi potrzebami człowieka.
Wnętrza mogą nas wspierać, wyciszać, dawać poczucie bezpieczeństwa i równowagi, jeśli tylko stworzymy je z odpowiednią intencją i wiedzą.
To kierunek, w którym chcę podążać.
Projektować jeszcze bardziej świadomie, z myślą o tym, co naprawdę ważne – komforcie, emocjach, spokoju.
Oczywiście nadal w dialogu z klientem. Bo nic nie jest ważniejsze niż realne potrzeby drugiego człowieka.
…
Być może będę się tu pojawiać częściej. Może nie będę idealną influencerką, ale postaram się być sobą i dzielić tym, co mogę dać najlepszego: spokojem, dobrym projektem, uważnością i wnętrzami, które są dla Was.
Dziękuję, że jesteście. I że pytacie. To bardzo budujące.
Do zobaczenia tu niedługo – i w Waszych wnętrzach.