19/08/2026
Urlop musiał poczekać. 🪵🔥
Ten weekend z założenia miał być już wolny. Mieliśmy z Kasią zamknąć pracownię i oficjalnie rozpocząć planowany urlop. Jednak miesiąc temu spojrzeliśmy na kalendarz i uznaliśmy: robimy jeszcze jedną, dodatkową edycję pierwszej części warsztatów!
Sięgnęliśmy po naszą długą listę chętnych i zaczęliśmy dzwonić. Oczywiście tak niespodziewany termin nie każdemu pasował (co jest w pełni zrozumiałe!), ale w ten sposób dla czwórki szczęśliwców nagle przyspieszyliśmy czas o okrągły rok. W piątek w Szafie stawiła się nowa, fantastyczna ekipa, gotowa poznać tajniki tradycyjnej intarsji.
Moje warsztaty są tak skonstruowane, że krok po kroku przeprowadzam kursantów przez wszystkie etapy tworzenia obrazu. Od rozpoznawania fornirów, przez technikę operowania precyzyjnym nożem, aż po ostateczne wykończenie.
I tutaj na każdej edycji powtarza się ten sam, uroczy schemat.
Ciekawość i niecierpliwość uczestników są tak ogromne, że od samego początku zasypują mnie pytaniami o kolejne etapy.
Jak to przykleimy? Co zrobimy z tym detalem?
A ja, z uporem maniaka, odpowiadam moimi stałymi tekstami, z których pod koniec weekendu wszyscy już żartują:
"Zaraz do tego dojdziemy, będę o tym szerzej mówił" albo po prostu "O tym powiemy sobie jutro" 😉.
Dlaczego tak robię?
Bo intarsja, poza techniką, uczy przede wszystkim cierpliwości.
Nie tracimy cennego czasu na tłumaczenie czegoś dwa razy – trzymamy się żelaznej kolejności, skupiamy się na „tu i teraz”, a do wszystkiego i tak w swoim czasie dochodzimy.
To moje zbywanie buduje niesamowite napięcie... które wreszcie znajduje swoje ujście na końcowych etapach prac. Moment, w którym nakładamy wykończenie, a spod lakieru nagle wydobywa się cała głębia, trójwymiarowość i bogactwo odcieni forniru, to czysta magia, a ich uśmiechy, zachwyt i to wielkie „WOW” są dla mnie zawsze bezcenne.
A my, po tak intensywnym weekendzie, oficjalnie zaczynamy urlop! Dobrego tygodnia! 🏖️👇