01/05/2026
Kochani, w ostatnim tygodniu jest nam bardzo trudno zebrać myśli i uśmiechać się, rozmawiać z ludźmi i zajmować się swoimi sprawami. Cudowna kobieta, która pracowała na co dzień z Weroniką w żłobku, a i prywatnie była jej bliska, odeszła w tragicznych okolicznościach. Jest to sprawa tak bliska sercu, że nie możemy przejść obojętnie obok jej dzieci, które aktualnie potrzebują pomocy. Przeczytajcie i jak możecie - wesprzyjcie ich 💔
A Wam dziękujemy za wyrozumiałość w tym czasie oraz wsparcie dla dzieci ukochanej Kamili. Link do zbiórki jest w komentarzu artykułu.
Już ponad 170 tysięcy na pomoc synom kobiety zamordowanej na Psim Polu. Mateusz: Jestem ogromnie wdzięczny!
Mateusz ma 18 lat. Jego bracia - 9 i 11. Chłopcy zostali sami. Ich mama - pracująca w pobliskim żłobku pani Kamila - została zamordowana w nocy z soboty na niedzielę. Zabójcą był mąż kobiety i ojciec chłopców.
Już dzień po śmierci mamy Mateusz poprosił o pomoc. Założył internetową zbiórkę. - Tato jest w areszcie. Pieniądze, które były przeznaczone na nasze utrzymanie, zostały zabezpieczone przez policję do sprawy i obecnie nie mamy do nich dostępu. Z dnia na dzień zostaliśmy praktycznie bez środków do życia - opowiada chłopak. - Nie jesteśmy całkiem sami. Mamy wsparcie babci i wujków, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Jednak nasza sytuacja finansowa jest bardzo trudna i niepewna - podkreśla osiemnastolatek.
Dziś, po kilku dniach zbiórki, na koncie jest ponad 171 tysięcy złotych. To bardzo dużo, ale przecież wciąż za mało, by samodzielnie stanąć na nogi i zająć się dwójką młodszego rodzeństwa.
- Jestem ogromnie wdzięczny za pomoc, którą dostajemy. Nadal jednak jesteśmy w trudnej sytuacji, a zbiórka wciąż trwa - mówi nam dziś Mateusz.
- Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają dla nas ogromne znaczenie. W tak trudnym czasie pokazaliście nam, że nie jesteśmy sami i że są ludzie o wielkich sercach, którzy potrafią pomóc zupełnie obcym osobom. Dzięki Wam mamy szansę na spokojniejsze jutro, na utrzymanie mieszkania, uporządkowanie naszej sytuacji i godne pożegnanie mamy. Dajecie nam też nadzieję, że mimo tego, co się wydarzyło, możemy jeszcze stanąć na nogi i iść dalej - podkreśla osiemnastolatek.
Chłopcy mają już także prawnika, który pomaga im zająć się wszystkimi formalnymi sprawami.
Link do trwającej wciąż zbiórki znajdziecie w komentarzach.