03/05/2026
Maj , to stan umysłu
Życie, słodka tajemnica
Zmiennie rani i zachwyca
Raz przeczołga nas po mule
Innym razem tuli czule
Nigdy nie jest jednostajne
I to właśnie w nim jest fajne
Że raz bierze, a raz daje
Że po burzy słońce wstaje
Gdzie jest sens? Gdzie prawda leży?
Sama nie wiem w co mam wierzyć
Ale trochę już widziałam
Swoją lekcję odebrałam
Piekło znam, bo kiedyś byłam
Z demonami wódkę piłam
Wiem, że Duszy jest potrzebą
By za życia poznać niebo
Miłość i uważność w byciu
To jest sensem w moim życiu
Szczęście, to ulotne chwile
Odlatują jak motyle
Gdy już myślisz, że masz w dłoni
Życie każe za czymś gonić
Wszystko jest jak karuzela
Poniedziałek, już niedziela
Pędzi, leci, galopuje
Mówię STOP i zatrzymuję
Sypię róż na okulary
By czuć więcej niźli szary
Patrzę w niebo, widzę chmury
Świat jest piękny, choć ponury
Kolorami całej tęczy
W rytmie serca w Duszy tańczy
Słońce budzi mnie porankiem
Nocą księżyc jest kochankiem
Światło, ciemność, jedna całość
Niezbadana doskonałość
I choć cukier czasem słony
Ja chce w uszach słyszeć dzwony
Chcę czuć, kochać, tańczyć boso
Skórę pieścić ranną rosą
Karmić zmysły malinami
Czerpać to co jest garściami
I nie myśleć wiele o tym
Że jest "ale" , że co potem
Dzisiaj chwilę trzymam w dłoni
Jutro przyszłość mnie dogoni
M.B.
Wiersz wiekowy, sprzed 3 lat niemal równo,
ale za to Maj, niezmienne jest moim najukochańszym miesiącem w roku ❤️
To się nie zmienia
Zawsze mi służy, zawsze cieszy i robi wiosenne porządki, jest jednocześnie metą i startem, resetem i akumulatorem, albo tylko sobie to wymyśliłam... w każdym razie działa 🙂
I znów o rok starsza będę za chwilę...
I dobrze
Lepiej do przodu niż do tyłu 😉
Zmiany, zmiany, zmiany
A Słońce jak świeciło, tak świeci 🌞