03/11/2026
Nastrój początku listopada i kolejna kartka z kalendarza. Tak pojawiło się słowo przywiązanie.
To bardzo ciekawe pojęcie. I właściwie nie powinno się nam dobrze kojarzyć. Bycie przywiązanym sugeruje przecież, że coś nas trzyma, ogranicza i pozbawia możliwości wyboru. A jednak kiedy mówimy o przywiązaniu w kontekście naszych relacji, pojawiają się raczej ciepłe skojarzenia: sentyment, bliskość, wzruszenie. Chcemy być przywiązani do naszych partnerów, przyjaciół, zwierząt, ulubionych zwyczajów, a nawet przedmiotów. Przywiązujemy się do osób, rzeczy i miejsc, które z czasem stają się dla nas ważne. To one sprawiają, że jesteśmy tym, kim jesteśmy i czujemy się w naszym życiu u siebie. Dają poczucie ciągłości i oparcia w chwilach, gdy jest nam po prostu trudno.
Z drugiej strony wiemy przecież, że nic, do czego jesteśmy przywiązani, nie jest nam dane na zawsze. Wszystko może kiedyś zniknąć. Dlatego naszym przywiązaniom towarzyszy naturalny niepokój o to, czy są trwałe, bezpieczne i godne zaufania. Czy możemy na nich polegać?
W naszych związkach poruszamy się gdzieś pomiędzy tymi różnymi perspektywami. Trzeba dużej zręczności, by zachować równowagę i, nie tracąc własnej integralności, pozwolić sobie na przywiązanie. I pozwolić komuś się do nas przywiązać.
Patrząc na listopadowy rysunek Andrzeja, mam wrażenie, że dobrze oddaje tę zręczność. Można przecież być blisko, nawet opierać się o siebie plecami, a jednocześnie czytać dwie zupełnie inne książki!
Z listopadowymi pozdrowieniami,
Katarzyna Majewska ILUSTRIS